Dyskusja o "Catch & Release"

Autor: Jerzy Kowalski | Dodany: 2002-10-22

wyślij znajomemu   wydrukuj stronę

  1  2  3  4  5  6  następna   




"Limituj zdobycz", a nie "zdobywaj limit" ("LIMIT your catch" and "don't catch your limit") -to programowe hasło amerykańskiego Catch and Release Foundation.
Wybaczcie mi używanie, dla wygody, skrótu C&R dla przedstawienia omawianego sposobu postępowania ze złowionymi rybami. Mógłbym używać ZiW (od Złów i Wypuść) lub bardziej onomatopeicznego (jak na zjeżdżalni) ZiU (Złów i Uwolnij) obrazującego wymaganą szybkość i precyzję czynności, ale żaden z tych terminów nie satysfakcjonuje mnie do końca. Jeżeli Wam się podoba to proszę o poparcie jednego z nich, a jeżeli ktoś miałby sensowną propozycję - zachęcam do jej przedstawienia na forum.

PO CO?


Jest wiele powodów, dla których wędkarze rezygnują z zabierania złowionych ryb. Poniżej nawiążę do niektórych z nich, jednak motywacji i ich kombinacji może być znacznie więcej. Końcowy efekt jest jednak podobny. Ryba ma wrócić do wody nie uszkodzona i zdolna do dalszego życia. I tę zdolność ryby do dalszego życia po wypuszczeniu jako kluczowy aspekt całego postępowania "fair" wobec ryby i środowiska chciałbym szczególnie podkreślić.
Poniższe rozważania nie dotyczą tylko naszych realiów ale raczej starają się nawiązać do zarysu mentalności wędkarzy tam gdzie C&R wzięło swój początek i gdzie jest bardziej rozpowszechnione.

Praktyczność i lenistwo
Niektórzy cenią sobie to, że mają mniej sprzętu do zabrania (koszyk, stosunkowo ciężki ogłuszacz -"priest"), a dzięki temu łatwiejsze brodzenie, przechodzenie przez krzaki i zarośla, nie trzeba później patroszyć i skrobać zdobyczy, nie trzeba dbać o to aby się nie zepsuła, jest mniejszy kłopot z przyrządzaniem - to ostatnie bardziej doceniane w zamożnych środowiskach, gdzie wartość ryby w porównaniu z ceną licencji jest pomijalna, a pożywienie "zdobywa się" w zaciszu przytulnej restauracji z dobrą obsługą.

Wrażliwość "pięknoduchów" i "zielonych"
Niektórzy uważają, że lepiej rybę zmęczyć niż pozbawić życia - ta postawa stanowi pożywkę dla łatwej argumentacji przeciwników wędkarstwa i innych tzw. "cruel sports" - dla których znajdowanie przyjemności w łowieniu - "męczeniu" ryb jest jeszcze bardziej okrutne niż łowienie dla potrzeby stołu ("mięsa").

Ochrona naturalnych populacji
Daje wspaniałe efekty. Nieliczne, ocalone lub odtworzone naturalne populacje rodzimych pstrągów są utrzymywane dzięki C&R - bez wędkarzy dawno by zaginęły. Miałem okazję obserwować populacje Cutthroat Trout w USA w zlewni Snake River odtworzoną po skrupulatnych badaniach genetycznych, unikalnie wybarwione potokowce w Pirenejach w Hiszpanii i inne, nie mniej ciekawe. Interesujące są również doniesienia z literatury, ale o tym przy innej okazji. Ochraniana przy pomocy C&R populacja powinna być rodzima dla wody lub maksymalnie do niej zbliżona bowiem wtedy jest mniej wrażliwa na choroby, a efekt w postaci niebywale skutecznego tarła wzmacnia jej liczebność.

Szersza satysfakcja
C&R dla wielu Amerykanów wynika z dokładnych kalkulacji presji wędkarskiej i produktywności wód, - jeżeli z danego odcinka można wyłowić 1000 dorosłych ryb, a rocznie łowi tam 100 wędkarzy po 20 dni (razem 2000 "wędkarzo-dni") to na każdego wypada po 0,5 ryby dziennie, a większość ryb zostanie wyłowiona na początku sezonu. Efekt - bezrybie lub konieczność uzupełniania hodowlaną rybą, wyławianą, co 2 tygodnie. Przy zastosowaniu C&R każdą rybę można złowić, np. 5 razy, i wtedy na każdego z tych 100 wędkarzy przypada średnio 2,5 ryby dziennie w czasie całego sezonu - świetne łowisko. Kalkulacja prosta, ale trzeba dysponować tak podstawowymi danymi. (W naszych warunkach przypomina mi się "gruda", po której szło wprowadzanie ewidencji połowów np. dokonane przeze mnie w Krośnie wiele lat temu.) Dla tak rozumujących wędkarzy ryba jest zbyt cenna, aby złowić ją tylko raz tj., aby jej złowienie zadowoliło tylko jednego wędkarza. Podziel się rybami z Twoimi kolegami. Pozwól przetrwać zależnej od Ciebie cząstce natury, która jest wspólnym dziedzictwem. Jak ktoś ładnie powiedział - środowisko naturalne nie jest odziedziczone po przodkach - ono jest wypożyczone od potomnych.
  1  2  3  4  5  6  następna   


Whillock - po prostu szaleństwo!


Banachowski - z kozą na szczupaka


Polakowski – broń na uciekiniera


Polskie majówki cz. 2


Sikora - suche chrusty