Polonica wędkarskie w literaturze zagranicznej
Polonica wędkarskie w literaturze zagranicznej
U Calabi’ego (1990: 173, 176-177) znajduje się fragment poświęcony Polsce: „W replice Brytyjczykom, Polacy przejęli wędkarstwo muchowe ponad sto lat temu, a razem z nim zamiłowanie do pstrąga.
Pewien profesor Rozwadowski wydał w 1899 r. znany w kraju traktat o łowieniu. Wędkarstwo muchowe stało się tak popularne, że zawody ogólnopolskie są organizowane od 1963 r. Północna Polska, granicząca z Bałtykiem, ma troć wędrowną i trochę łososi, choć niespodziewanie można tam trafić na rekordowego osobnika. Dzięki intensywnym zarybieniom tęczakiem w tych rzekach przymorskich w latach 70. obecnie w niektórych wodach jest silny ciąg steelheada. W wodach śródlądowych, obok potoków z piaskowcem jest wiele czystych jezior, a żywotna populacja owadów wodnych karmi pstrągi. W celu wsparcia tęczaków i rodzimych potokowcó, polski agresywny system hodowli wprowadził także źródlaka.
Jak przystało na kraj komunistyczny (przynajmniej do niedawna), zwłaszcza wspierający [sic!] wędkarstwo muchowe, wszystkie jego wody są otwarte dla wędkarzy, czego efektem jest szybkie wyłowienie wypuszczonych [tzn. pochodzących z zarybień] ryb. W południowej Polsce podobno jest więcej ryb, niż na północy, ale są mniejsze. Bardziej rozwinięte południe jest także bardziej zanieczyszczone, a tęczaki, który dotarły tam w latach 70. nie przyjęły się dobrze, choć program zarybień zbiorników zaporowych wydaje się to zmieniać. Głowacice występują tylko w dwóch polskich rzekach – Dunajcu i jednym z jego dopływów – Popradzie, a z dostępnych informacji wynika, że trzeba je tam było introdukować”. Informatorem Calabiego była zapewne osoba mające niezłą orientację w gospodarce rybami łososiowatymi. Informacje o historii naszego wędkarstwa muchowego są oczywiście przestarzałe i nie odpowiadają prawdzie.
U Thompsona (1955: 80) znajduje się następujący ciekawy fragment: „Kiedyś o świcie, powyżej stacji pomp w Dedham, dołączył do mnie Polak - wspaniały i mądry wędkarz w każdym szczególe swojego sprzętu w doskonałym porządku. Jego sprzęt był taki sam jak mój. Sztuki wędkarskiej nauczył się od dziadka w swym dawnym kraju. Moja wiedza natomiast pochodziła z książek. Tego ranka nie złowiliśmy żadnej ryby, ale mój przyjaciel opowiedział mi o dobrych wynikach w ostatnich latach i szepnął mi do ucha głębokie tajemnice swego rzemiosła, w tym stosowanie różnych przynęt, a wśród nich bezcenne całe ziarna gotowanej kukurydzy z puszek, która to przynęta stała się moją ulubioną”.
Literatura cytowana:
Calabi S. 1990. Trout & salmon of the world. The Wellfleet Press USA).
Thompson L.P. 1955. Fishing in New England. New York and Toronto.