Wzmianki o pstrągach z Prądnika w literaturze z XVIII i XIX w.
W naszej dawnej literaturze jest stosunkowo wiele zapisów o faunie Prądnika, zwłaszcza o pstrągach. Można to wiązać z licznymi wycieczkami turystów i przyrodników w uroczą dolinę Prądnika, nie tylko z pobliskiego Krakowa, ale nawet z Warszawy. Zachwycał się nią już Karpiński (1788) – „tak nazwana od potoka, który śrzodkiem jej płynie, jest rzadko widzianą pięknością, ktoby ją uczuć miał. Brzeg najczystszego tego potoka i obszerniejsze ubocze, zieloną murawą usłane”. Ślicznie i dowcipnie ujął to Franciszek Salezy Dmochowski (Anon. 1836):
Komu obce kraje znane,
Wstydem lica twe zarumień,
Jeśliś widział Tybr, Sekwanę,
A Prądnika minął strumień.
Po co szukać obcych krajów,
Albo odwiedzać grzbiet wysoki?
Wśród Ojcowa skał i gajów,
Równie szczytne masz widoki.
Poniżej przedstawiam znane mi wzmianki o pstrągach tego cieku, zawarte w naszej literaturze z XVIII i XIX w. Nadmienię, że w najnowszej pracy o ichtiofaunie Prądnika - Skóry i Włodka (1993) – z dawnych publikacji odnotowano tylko te Wagi (1855) i Nowickiego (1880).
Najstarsza wzmianka jest z 1789 r. Podczas spisu świadczeń feudalnych (zwanego dawniej lustracją) poddani nad Prądnikiem narzekali, że trudno im było sprostać obowiązkowi daniny z pstrągów - „mamy krzywdę pstrągi oddawać, jedyn musi oddać 10, których z dawna nie dawaliśmy” (Lustracje... 1962, I:101). Tę daninę zniesiono więc już w następnym roku (Falniowska-Gradowska 1964, 157). Powyższe zapisy wskazują, że od dawna pstrągi w Prądniku należały do wielce cenionych ryb i presja na nie ze strony człowieka była silna.
-22-
W 1827 r. Klementyna Hoffmanowa (1876, V:86, 92) zwiedziła okolice Ojcowa i zapisała o Prądniku - „odzywa się po gładkich kamykach, pieści się z brzegami, płynie jak my żyć powinniśmy, płynie dobrze czyniąc: to obraca papiernie, młyny i tartaki; to rybakowi wyborne pstrągi w sieć wrzuca, to nadstawia sam swe przezroczyste wody ku trzód i pasterzy ochłodzie. [...] szłyśmy ciągle nad brzegiem, wpatrując się pilnie w te wody czyste, jak serce niewinne, szybkie jak szczęścia godziny; rachować można było kamyki będące na dnie, ścigać okiem cętkowane i chyże pstrągi, które na widok nasz kryły z pośpiechem czerwone swoje skrzele pod brzegi”.
U Hoffmanowej (1876, V:184) znajduje się jeszcze jeden interesujący fragment – „Wieczorem udaliśmy się do miejsca bardzo przyjemnego za miastem [Krakowem], które dawniej Prądnikiem królewskim zwano; tam obok pięknego niegdyś pałacu, były na tej rzece stawy, rybołówstwo królów, miejsce gdzie często po swych trudach wytchnienia w niewinnej zabawie szukali. To siedlisko rozrywkom przeznaczone tak zniszczało, jak i gmach, w którym narodami rządzili; przed kilkoma laty nabyła je z Wawrzeckich wojewodzina Badeniowa, ozdobiła kształtnym pałacykiem i ogród założyła gustowny”. Jest to jedna z nielicznych informacji o połowie ryb w celach rekreacyjnych przez przedstawicieli naszej arystokracji. Nie można wykluczyć, że łowiono tam pstrągi. Nie udało mi się jednak ustalić położenia Prądnika królewskiego. Znalazłem tylko jeden zapis mający dla nas znaczenie – „od północy [Krakowa] jest 6 pięknych wiosek Prądnikami zwanych, z których najsławniejsze są czerwony i biały, z pałacami ogrodami i młynami” (Anon. 1811). Dzisiaj Prądnik Biały i Prądnik Czerwony są dzielnicami Krakowa.
W tym samym roku (Anon. 1827) czytamy m.in. o przetrzymywaniu pstrągów w stawach przy strumieniu koło Ojcowa: „Strumień Ojcowski posiada rzadkie nader w Europie, a bardzo cenione ryby, zwane pstrągami. Mają one tę własność, iż płynąc pod wodę i napotykając spadek choć najwyższy, wrodzoną sprężystością swoją rzucają się w górę i mimo spadającej wody, wdzierają się do stawideł. Przy korycie Prądnika znajdują się dwie pstrągarnie, to jest w Ojcowie i Koszkwi, które obfitego dostarczają połowu”.
Następnie Marczykiewicz (1847) zapisał, że Prądnik „ma dosyć pstrągów, które lubią szczególniej głębiny Pieskowej Skały, Ojcowa i Giebułtowa”.
W 1854 r. Antoni Waga przedsięwziął pierwszą podróż naukową w okolice Ojcowa. W swoim sprawozdaniu opublikowanym w latach 1855 i 1857 wspomniał o pstrągach. Oto jego zapiski (podaję oryginalne nazwy systematyczne ryb, dzisiaj częściowo nieaktualne):
- s. 170 - „W wodach Prądnika, oprócz pstrągów (Salmo fario), pospolitymi są rybkami tak zwane przez mieszkańców pałosze (Cottus gobio Lin.) i szczebla (Cyprinus phoxinus), obiedwie od ludu do jedzenia używane”.
- s. 169-170 - „Kiełż pospolity stanowi w potoku główne pożywienie pstrągów; anatomizując kilka tych ryb, które mi ułowiono z rozkazu dziedzica miejsca, znajdowałem w ich połyku i w żołądku różne wodne gąsienice owadów muchowatych, wypławki popielate, lecz nade wszystko kiełże, ułożone w kanale koleją od świeżo połkniętego i nic niezmienionego, aż do rozgniecionych i rozmiękczonych siłą trawienia”.
Nadmienię, że analiza zawartości żołądków pstrągów dokonana przez Wagę jest najstarszym takim badaniem odnotowanym w polskiej literaturze. Miło mi o tym wspomnieć z uwagi na moje zbliżone zainteresowania.
O tej samej podróży wspomnieli Wiślicki i Löwenhard (1856). Opisując okolice Złotego Potoku (w dorzeczu Wiercicy) odnotowali - „według oceny biegłych w gastronomii, pstrągi (Salmo fario) zamieszkujące tutejsze wody, mają być najsmaczniejszą odmianą w rodzaju
-23-
łososia, a sławne ojcowskie pstrągi nie mogą im dorównać w delikatności mięsa, przy tym poławia się ich tutaj znakomita ilość”. Następnie podali o Ojcowie – „nieraz bawiąc w tych okolicach, w wygodnym położeniu całe godziny trawiłem, przypatrując się zwinnym obrotom pliszki, biegającej nieustannie po kamyczkach przybrzeże zaściełających, lub też srebrno-krasno-cętkowanemu pstrągowi Salmo fario, szybującemu po tych wodach i uganiającemu się ze skrzętnością żarłoka za swym ulubionym pożywieniem”.
U Teodora Tripplina (1856, I:91), który przemierzył pół świata, pozostawiając bogatą spuściznę pamiętnikarską, jakże cenną dla badacza historii naszego rybactwa (Tripplin należał bowiem do nielicznego, acz szacownego, grona miłośników ryb i ich łowienia), nie zabrakło relacji o Prądniku: „Pstrąg karpacki daleko większych dochodzi rozmiarów od pstrąga Gór Ojcowskich, który od pewnego czasu stał się prawie istotą mitologiczną, tak go się rzadko napotyka; powiadają przynajmniej, że w warszawskiej Wiśle więcej syren, jak w Prądniku pstrągów”.
Następnie u autora kryjącego się pod inicjałem G. (1859) czytamy o Prądniku: „Rzeczka ta obfituje w pstrągi, piękne i nader smaczne ryby, które tylko żyją w rzekach górskich, mających dno z kamieni. Sztuka dotąd nic w Ojcowie nie dodała. Wszystko jest dziełem samej natury”. Podobny zapis o Prądniku jest u Aleksandra Przeździeckiego (1860, 99) – „rybakowi wyborne pstrągi w sieć rzuca”. W tym samym roku Władysław Anczyc w relacji z pobytu w Ojcowie zapisał: „po szmaragdowej dolinie toczą się srebrne nurty Prądnika; raz płynie on spokojnie, choć wartko, to znowu nagle skręcając się napotyka na swej drodze zaporę skalistą; wtedy huczą pieniste fale, gwałtownie uderzają o głazy i na koniec przezwyciężając przeszkodę, unoszą w tryumfie drobniejsze skał okruchy; dalej fale się uspokajają i w przezroczach ich widać mnóstwo igrających rybek, a kiedy niekiedy rześki pstrąg błyśnie cętkowaną łuską”.
Jadwiga Łuszczewska (1860, 58) wprowadziła do poezji pstrągi z Prądnika. W wierszu Wyszymir czytamy śliczne wersy:
Z tysiącem pstrągów dzwoniących u pasa,
Prądnik jak rześki Krakowiaczek hasa.
Wzmianki o pstrągach w Prądniku czytamy także w kilku opracowaniach zoologicznych: Skłodowskiego (1861), Wałeckiego (1864), Pacewicza (1865), Popławskiego (1865) i Nowickiego (1880), a także w Starożytnościach... (1852 Prądnik) i w Słowniku... (1886 i 1888 Ojców i Prądnik). Warto zwrócić uwagę, że wielu autorów przy pstrągu nie wymieniło innego cieku, niż Prądnik. Przypuszczam, że ich informacje zostały zaczerpnięte ze wspomnianych prac Marczykiewicza i Wagi.
Wzmiankę o pstrągarni w Pieskowej Skale i pstrągach w Prądniku czytamy u Sapalskiego (1862, 93-94). Odnotować należy jeszcze informację z początku XX w. (Przewodnik... 1910, 33), że w dolinie Sąspówki dawniej była pstrągarnia. Jest to więc trzecia znana pstrągarnia w dorzeczu Prądnika w XIX w., choć nie można wykluczyć, że było ich tam więcej z uwagi na dogodne warunki naturalne do chowu tych ryb.
W powyższych relacjach zwracają odmienne poglądy dotyczące rybostanu Prądnika. To co dla jednych było obfitym rybostanem, dla innych było powodem do utyskiwania na brak ryb.
Na zakończenie tego krótkiego przeglądu wspomnę, że Czarnowski (1924) podał, że w jaskiniach nad Prądnikiem koło Ojcowa znalazł haczyki z początku naszej ery. Wykonane były z brązu (o długości 3.5 cm, z uszkiem) oraz z żelaza. Ich rozmiar i lokalizacja wskazują, że już około 2000 lat temu w Prądniku łowiono pstrągi na wędkę. Jest to zatem obecnie
-24-
najstarszy i najbardziej przekonywujący dowód o połowie pstrągów przez dawnych mieszkańców Polski. Z tego względu ta rzeka powinna zajmować szczególne miejsce w sercach miłośników ryb łososiowatych w Polsce.
Literatura cytowana:
Anczyc W. 1860. Ojców. Tygodnik Illustrowany I(11): 84-5.
Anon. 1811. Kraków i jego okolice. Kalendarzyk krakowski na rok 1811.
Anon. 1827. Ojców. Dziennik podróży lądowych i morskich 2(4):1-16. [tekst przedrukowano pod tym samym tytułem na łamach Kalendarzyka kieszonkowego warszawskiego, 1832 s. 23-39].
Anon. 1836. Ojców. Przyjaciel Ludu, r. III, t. I:19-20.
Czarnowski S.J. 1924. Jaskinie i schroniska na Górze Koronnej na lewym brzegu Prądnika pod Ojcowem. Prace i materiały antropologiczno-archeologiczne i etnograficzne 3:1-26.
Falniowska-Gradowska A. 1964. Świadczenia poddanych na rzecz dworu w królewszczyznach województwa krakowskiego w drugiej połowie XVIII wieku. Wrocław-Warszawa-Kraków.
G. 1859. Ojców i słówko o Pieskowej Skale. Księga Świata 2:103-106.
Hoffmanowa K. 1876. Dzieła. T. V. Warszawa.
Karpiński F. 1788. Podróż do Krakowa i jego okolic. Warszawa.
Lustracja województwa krakowskiego 1789. 1962. Cz. I. Wyd. A. Falniowska-Gradowska i I. Rychlikowa. Wrocław-Warszawa-Kraków.
[Łuszczewska J.] Deotyma. 1860. Polska w pieśni. Warszawa.
Marczykiewicz F. 1847. Hidrografia miasta Krakowa i jego okręgu. Kraków.
Nowicki M. 1880. Ryby i wody Galicji pod względem rybactwa krajowego. Kraków.
Pacewicz R. 1865. Zoologija treściwie zebrana dla użytku kształcącej się młodzieży płci obojej. Warszawa.
Popławski A. 1865. Zoologia krótko zebrana dla szkolnego i domowego użytku. Warszawa.
Przewodnik po Ojcowie i okolicy. 1910. Kraków.
Przeździecki A. 1860. Przewodnik po ojcowskiej dolinie. Warszawa.
Sapalski J. 1862. Pogląd na historyą naturalną Gubernii Radomskiey. Kielce.
Skłodowski W. 1861. Wykład zoologji. Warszawa.
Skóra S., Włodek J.M. 1993. Ichtiofauna dorzecza Prądnika. Studia Ośrodka Dokumentacji Fizjograficznej XXI: 265-279.
Słownik geograficzny Królestwa Polskiego. 1886, 1888. T. 7 i 9. Warszawa.
Starożytności polskie. 1852. T. 2. Poznań.
Tripplin T. 1856. Wycieczki po stokach galicyjskich i węgierskich Tatrów. T. 1-2. Warszawa.
Waga A. 1855 i 1857. Sprawozdanie z podróży naturalistów odbytey w r. 1854 do Ojcowa. Biblioteka Warszawska 2: 142-172, 2: 161-227.
Wałecki A. 1864. Materiały do fauny ichtyologicznej Polski. II. Systematyczny przegląd ryb krajowych. Warszawa.
Wiślicki A., Löwenhard S. 1856. Wędrówka po olkuskim powiecie pod względem naukowym, gospodarczym oraz przemysłowo-fabrycznym. Przyroda i przemysł 1(15):117-122, (16):125-132.
* * *
Profesor J. Nowak (Zaranie sportu wędkowego na Podkarpaciu. Przeg. Ryb. 1929‑2:705‑711) podał poglądy na wędki w XIX w.: „W tych pierwszych początkach sportu rybackiego u nas, wydawało się nam, że łowienie grubej ryby zależy przede wszystkim od tego, żeby mieć silne wędzisko ‑ mocny sznur ‑ otóż jeden z nas sprowadził sobie ni mniej ni więcej tylko 18‑stopowe wędzisko i to ze steel centrem ‑ instrument, którym by można przypawężać z powodzeniem furę siana”.