• 1
  • 2
  • 3

Nasi partnerzy

Pstrągi w relacjach Polaków z podróży zagranicznych od XVI do początku XX w.

Pstrągi w relacjach Polaków z podróży zagranicznych od XVI do początku XX w.

Od dawna Polacy należą do narodów docierających do najdalszych zakątków świata. W dawnych relacjach z tych podróży jest wiele odniesień do ryb i rybołówstwa, choć na ogół są one krótkie lub ogólne. Pstrąg należy do najczęściej wzmiankowanych ryb, a niektóre adnotacje o nim należą do najciekawszych dawnych zapisów rybackich. Postanowiłem więc zebrać wszystkie te relacje i przedstawić je tutaj, wraz z komentarzem, gdyż wiele z nich zasługuje na uwagę.

Niemcy

U Ślązaka Schweinichena (1870, 42) jest najstarsza wzmianka o pstrągach, bo już z 1575 r. W trakcie pobytu w Augsburgu nad rzeką Lech (w pobliżu Monachium) zapisał on - „gospodarz karmił nas doskonale […] i takeśmy byli przesyceni wybornymi potrawami, że już nawet dużego ptactwa, pstrągów i łososi jeść nie mogłem […]. Augsburgczycy przysyłali memu panu w podarunku wina i ryb co niemiara”. Czy ten Ślązak był Polakiem? Rozstrzygnięcie tej kwestii pozostawiam bieglejszym ode mnie w sprawach genealogii. Dla mnie ważne jest jego odniesienie do ryb.

Drugą najstarszą wzmiankę - z 1584 r. - podał Rywocki (1910, 191). W opisie Eschenfelden w Bawarii zapisał on - „nad onym zamkiem jest wielka skała; w ony górze jest okrągła dziura, z który dziury ciecze wielka woda do onego zamku; oną wodą padają pstrągi do zamku onego”. Z tego enigmatycznego opisu wynika, że właściciel zamku zapewnił sobie stałe dostawy  pstrągów w jakiś przemyślny sposób.

U Hoffmanowej (1844, 78) jest kolejna relacja o Bawarii. Będąc tam w 1832 r. zapisała ona - „w miasteczku Friese jedząc na wieczerzę wyborne pstrągi”. W relacji z Tharandt w okolicy Drezna Hoffmanowa (1858, 270) zapisała - „kiedy ochłodzonego dobrym mlekiem lub posilonego pstrągami oprowadzać zaczną po przyległych górach, wtedy przyznaję, że jadąc nie widział wszystkiego”

Jeśli chodzi o Badenię-Wirtembergię, to u Charkiewicza (1998, 71-72) jest wzmianka z pobytu w Villingen w 1768 r. - „przybyliśmy więc do Schietach wiosce na obiad, gdzie z sadzaweczki pod górami leżącej i z gór wodę zawsze mającej ułowiono nam ryb druda nazwanych i dano obiad”. Nazwa druda pochodzi od trutta (ten termin nie był znany wydawcy pamiętnika, który objaśnił go jako „rodzaj ryby”).

Kilka wzmianek jest też z Heidelbergu. Już Krasicki (1879, VI:434) w opisie rezydencji w tym mieście zapisał, że „interesował się łowieniem ryb, któremu na brzegach stawu wesgilskiego często asystował”, a na jego stole „łososie, pstrągi mieniały się codzień z kunsztownie tuszonymi szczupakami”. U Asnyka (1972, 163) w liście z 27 grudnia 1866 r., jest wzmianka o Wigilii - „jadłem dużo ryb, tylko po większej części nie takie, jak u nas, ponieważ figurowały łososie, pstrągi, węgorze i turboty, jeden tylko nasz karp był obecnym na stole, w każdym razie bardzo smacznie sporządzony”. Zapewne miał on wówczas częsty kontakt z pstrągami, gdyż w powieści napisanej wkrótce (w 1867 r.) po pobycie w Niemczech w dwóch miejscach u Asnyka (1923, 59, 71) są interesujące nas wzmianki - „śledziliśmy wzrokiem migające forele” i „[Markiz] zajął się naprędce urządzeniem obiadu. Znakomite pstrągi, w które Seebach obfituje, dostarczyły głównego materiału. Markiz sam przyrządził zupę i sos do pstrągów, które były prawdziwymi gastronomicznymi arcydziełami”. W zbliżonym czasie pstrągami delektował się tam także Gordon (1871, 146)

-2-

– „nadszedł wieczór, gdy wstąpił do oświeconego hotelu ‘Księcia Karola’, czy jak mu tam, na pstrągi heidelberskie, używające wielkiej reputacji z powodu swej delikatności”.

Na przełomie XIX i XX w. Artur Rubinstein (1976, 99) przebywał w Marburgu w Hesji, mieście leżącym nad rzeką Lahn. We wspomnieniach zapisał on - „w Willi pana Levy jadało się smacznie i wykwintnie; był prawdziwym koneserem! Podejrzewam, że właśnie pobyt w jego domu zapoczątkował moją długotrwałą karierę smakosza. Truite au bleu [pstrągi na niebiesko – pospolita potrawa w dawnych książkach kucharskich], foie gras, raki w koprze, kaczka à la rouennais oraz wiele innych podobnych arcydzieł sztuki kulinarnej stanowiło nowość dla mego niewyrobionego podniebienia – przeżywałem pierwsze rozkosze wtajemniczenia w wyrafinowane tajniki smaku”. Zresztą Rubinstein był wielkim amatorem ryb i „uwielbiał” je także łowić w młodości, o czym świadczą fragmenty jego wspomnień.

Ciekawy zapis z Hesji jest także w relacji z pobytu księżnej Daisy z około 1908 r. – „po chorobie księżna pojechała na rekonwalescencję do Wildungen w Hesji. Zabrała ze sobą dzieci i dobrze się razem bawili – chodzili na ryby, jeździli na wycieczki. W pamięci Daisy pozostał piknik, który urządzili sobie z Hanslem. Małego Lexela odesłali z nianią do domu, a sami łowili pstrągi […]” (Górnioczek i Jeske-Cybulska 2001, 148). Daisy, żona księcia pszczyńskiego, była Walijką. Jej zainteresowania wędkarskie zasługują na szczególną uwagę, gdyż mogły stanowić inspirację dla wielu osób w Polsce. Tym bardziej, że łowiła ona pstrągi także u nas, np. w okolicy Książa u księstwa Pless (s. 115).

Jeśli chodzi o północne Niemcy, to Przeździecki (1851, 23) zapisał - „w Sagarth płynie jedyna na Rugii rzeczułka, w której się czasami poławiają pstrągi”. Zapewne chodzi tu o pstrągi morskie.

Francja

W diariuszu Sebastiana Gawareckiego, pod datą 26 sierpnia 1640 r., jest zapis o Fontainebleau koło Paryża - „w sadzawkach też ryb rozmaitych, na które patrzając wielka uciecha, a między wszytkimi w sadzawce jednej, kędy pstrągów jest sroga rzecz, wielkich jako karpie, którym kto chce z nich mieć uciechę, tylko rzucać na wodę żaby, tedy nim doleci żaba do wody, pstrąg wyskakuje z wody w górę na łokieć i na dwa, a pochwytuje żabę. Te wszytkie uciechy najdują się osobno przy każdym pałacu” (Pisma do... 1880, 100). Zapis o Paryżu jest też w liście Asnyka (1972, 183-184) z 12 maja 1867 r. Czytamy w nim, że w akwarium były węgorze, minogi, karpie, metysy [karpie-karasie], pstrągi, łososie, języczki [Solis], brodacze [brzany], sole, szczupaki i raki.

W 1838 r. w Pirenejach przebywał Janowski (1950, 553). Gdy był chory, to lekarze mu zalecili jeść „po dwa małe pstrągi lub po jednym większym (których tam w strumieniach górskich jest wielka obfitość)”.

Wzmianka o pstrągach w jeziorze Gaube w Pirenejach jest u Tripplina (1855, IV:180) - „pomiędzy ich gałęziami [w wodzie] krążą chmary pstrągów, gospodarując tu sobie najwygodniej bo któż im w tych głębinach zagrozi? Rybacy na brzegach w jednej chatce mieszkający, zaklinają się, że tu są pstrągi na sążeń długie, mniejsze pstrągi na łokieć, dają się tu łapać na linki, w których końca wisi kawał ołowiu wykrojony w kształcie ryby z hakami żelaznymi u pyska. Za pomocą pochodni i harpunów, łatwiej je łapać nocną porą”. Inne relacje z bliżej nieokreślonych miejsc we Francji czytamy w innych jego publikacjach: „czasem siadam na poręczy mostu i łowię pstrągi na wędkę” (Tripplin 1856, II:259) i (o uczcie wydanej dla rodaków) „wówczas schodziły się do mnie sarny, zające, bażanty, jarząbki, karpie, pstrągi i szczupaki ze wszystkich stron świata i w takiej ilości, że

-3-

trzydzieści polskich apetytów można było tym nasycić przez cały tydzień” (Tripplin 1858, I:38). U Rautenstrauchowej (1850, I:65) w opisie Sabaudii (= Savoie) jest fragment o rzece Cenis - „doskonałych dostarcza pstrągów”.

Interesująca jest relacja z Korsyki (Wł. Ka… 1894) - „oberże i hotele, tu jak wszędzie dobrze utrzymywane, a sławę ich miejscową stanowią pstrągi, doskonałe gdziekolwiek je tu jadłem, wyławiane ze stawów, ale ogólnym zdaniem najpyszniejsze w rzece Restonika; najtłuściejsze mianowicie. Snadź służą im lodowato-zimne fale. Przyprawiają je tutaj na winie z silnym dodatkiem pieprzu tureckiego, czosnku, pomidorów i kilku jeszcze nieznanych mi aromatów, usmażywszy przede wszystkim rybę w oliwie. Jest to tak przerażająco mocne i tęgo-aromatyczne, że nie każde podniebienie zdoła znieść ten przysmak, o którego początku istnieje całkowita legenda. Onego czasu wino tak obrodziło w Korsyce, że zapełniwszy nim wszystkie piwnice i składy, zużytkowawszy na wszelkie sposoby, i zaspokoiwszy sowicie wszelkie zapotrzebowania z zewnątrz wyspy, nie wiedziano już co począć z resztą? Aż z konieczności wrzucono nadmiar winogron w fale Restoniki. Otóż pokazało się natenczas, że pstrągi poznały się na rzeczy, bo połykały wino takimi masami, że się upoiły nim, i pływały po falach grzbietami na dół… jak nieżywe. Natenczas to pomysłowej jakiejś oberżystce (bo fama przyznaje wynalazek kobiecie), przyszła do główki myśl usmażenia ryby w takim stanie upojenia, przy odpowiednim dodaniu aromatów, a smak potrawy okazał się tak przewybornym, że na wieki wsławił nią Corte”.

Szwajcaria

Krasiński (1937, 33), w liście pisanym w Genewie 9 czerwca 1831 r. do Henryka Reeva’a, podał - „poeta widzi tylko błękitną powierzchnię Lemanu i zaludnia ją istotami, zrodzonymi w swojej wyobraźni, głębokość zaś jeziora zostawia pstrągom łososiowym”. Nazwę ryby zaczerpnął z obcych języków (np. po włosku – trota salmonata, francusku – la truite saumonée).

W opisie pobytu w Lucernie w 1846 r., sporządzonym przez Koźmiana (1877, 371), jest następujący zapis - „w najprzejrzystszej wodzie [jeziora] tysiące tam pląsa pstrągów. Tradycja niesie, że Chateaubriand przebywał tu parę tygodni, zabawiając się karmieniem rybek okruszynami chleba. My też poszliśmy zaraz po posileniu się za jego przykładem, co też nas znacznie rozweseliło. Przez całą bowiem drogę Władysław był smutnym i milczącym, a ja pragnąc, aby sam się uspokoił, nie zawadzałem mu. Rozpogodziwszy się więc figlami pstrągów, wróciliśmy stopniowo do zwykłych pogadanek”.

Hoffmanowa (1849, III:45) zapisała, bez podania miejsca - „w łódce długiej a wąskiej przepływa rzekę rybak, może ma smaczne pstrągi”. Ogólne informacje są również u Chłędowskiego (1875, 38) w opisie Alp – „pstrągi to najciekawsze mieszkańce [!] alpejskich potoków, to rycerze-łupieżcy rybiego świata, co pod skałą, w swym kamiennym zamku czatują na przepływającą zdobycz. Ktoby pomyślał, że te piękne, czerwono nakrapiane ryby, które z taką przyjemnością widzimy na półmiskach szwajcarskich table d’hôtów [stołach gospodarzy], to najdrapieżniejsze stworzenia górskich potoków, to alpejskie rekiny. Ze wszystkich ryb znajdujemy je najwyżej, tak, że do 6500 stóp nad powierzchnią morza jak wysoko tylko strumyki nie marzną, można je widzieć, jak czyhają na wodne robaki, myszy, ślimaki lub żaby! Alpejscy rybacy cuda opowiadają o łatwości, z jaką pstrągi znaczne na wodzie potrafią przeskakiwać przestrzenie, jak też jednym skokiem rzucają się w górę, aby móc ominąć znacznie nawet wysokie wodospady”.

-4-

Włochy

Czartoryski (1897, 9, 17) dwukrotnie wspomniał o pstrągach w trakcie pobytu w północnych Włoszech wiosną 1895 r. Za pierwszym razem był gdzieś nad Adygą - „posiliwszy się w małej i schludnej restauracyjce znakomitymi pstrągami i butelką Perle von Tirol, wyjechałem na parę godzin do Meranu”. Drugi raz było to nad jeziorem Garda - „specjalnością jeziora są pstrągi nadzwyczajnej dobroci. Dawniej bywały one na ucztach dożów weneckich, jako największy specjał dawane, dziś setki tysięcy ich na cały świat się rozchodzi”. Mieszkańcem jeziora jest gatunek Salmo carpione. Nigdy nie był on liczny, więc albo informacje Czartoryskiego o setkach tysięcy są przesadzone, albo chodzi o inny gatunek ryby.

Gomulicki (1896, 112-113) natomiast w opisie targu rybnego w Wenecji podał m.in. - „dalej znów trzepoczą się w słonej wodzie różowe łososie i flądry o barwach jaskrawych. Nie podejmuję się opisywać wszystkich gatunków ryb, w jakie obfituje Pescheria. Trzeba być na to lepszym, niż ja, ryboznawczą. Ale i ten nie połapałby się może w tym mnóstwie odmian, które częstokroć, przy tym samym kształcie i wymiarze, różnią się jedynie kolorem oczu, lub skrzeli”. Na targu zapewne widział on pstrągi morskie, co jest o tyle interesujące, że w czasach historycznych nie były one zbyt liczne w wodach wokół Włoch.

Austria

W pamiętniku Charkiewicza (1998, 39) z pobytu w Wiedniu w 1768 r., jest zapis o potrawach postnych u zakonników w konwencie - „ryba druda z masłem gotowana”.

W pamiętniku Drzewieckiego (1858, 220) jest wzmianka o opactwie Kremsmünster w pobliżu rzeki Traun – „na wierzchu hodowli były wybite blachą metalową sadzawki, gdzie w świeżych z gór sprowadzonych wodach, rącze igrały pstrągi; osobno pływały do rąk karmiącego przywykłe karpie i różne inne ryby, przeznaczone na stół poszczących prałatów”.

U Tripplina (1878, IV:60) czytamy o okolicach nad Dunajem - „gałęzie wierzb i brzóz z radością kąpią się w tych uszczęśliwionych żywiołach, z których wyskakują w górę karpie, pstrągi i jakiś rodzaj małych jesiotrów, ryb chrząstkowych do sterletów bardzo podobnych, z wybornym, nader tu cenionym smakiem”.

Republika Czeska

W relacji z podróży królewicza Władysława Wazy są dwa zapisy (zob. Przyboś 1974, 68, 407) o miejscowości Herbensztadt (= Ermensztorf, zapewne chodzi o Hennersdorf, dziś Jindřichov).

- 14 czerwca 1624 r. - „nocowaliśmy w Herbensztacie, mil 4 od Nysy, gdzieśmy widzieli niezwyczajne mnóstwo pstrągów, które sam arcyksiążę łowił w jednym lichym bardzo jeziorku” i „przenocowano w Herbenstadt. Jest tutaj nieduże jeziorko, więcej nawet błota niż wody zawierające. Podziwu godne dla obserwujących, że chociaż nie ma żadnego do niego dopływu, ani z potoku, ani z rzeki albo jakiegokolwiek innego źródła świeżej wody, jednak obfituje ono w niewyczerpaną mnogość najbardziej wybornych pstrągów. W tym dniu w obecności Najjaśniejszych za jednym pociągnięciem wydobyto 175 pstrągów. Sam Najjaśn. Arcyksiążę rękami po łokieć obnażonymi wybierał je do kuchni”.

- 25 kwietnia 1625 r. - „na noc byliśmy w Ermensztorfie, gdzie ona zacna piscatio [rybołówstwo] pstrągów, jako się wyżej powiedziało”.

-5-

U Sobieskiego (1991, 231, 245) pod datą 29 sierpnia 1638 r. czytamy - „wracając się znowu do Nikielszpurgu [Nikolsburg, obecnie Mikulov], wyboczyliśmy do jednego pałacu nieboszczyka kardynała Dietrichsteina, bardzo wesołego, kędy miewał swoję retiratę. I pstrążnica jedna jest tam dziwnie ucieszna, kędy u samego pałacyku tego pstrągi łowią”. Następnego dnia „bawiło się królestwo i my wszyscy łowieniem pstrągów i karpi. Między gankami są rowy, jakoby sadzawki jakie, jedne pełne pstrągów, drugie pełne karpi. Woda dziwnie przeźroczysta w tych wodach, że w niej widać pływające pstrągi i karpie. Każdemu, kto chciał, dano laskę, jakoby trydencik okowaną [oścień], którym kto trafił, to utknął zaraz w pstrągu, albo w karpiu. Wielka to uciecha i rekreacyja tam była. Nałowiliśmy tam byli bez wszelkiej dyskrecyjej cebrami pstrągów i karpi”.

Słowacja

Pietrusiński (1845, 299) zapisał o Kieżmarku nad Popradem - „stał się targiem serów góralskich i sławnej, na winie robionej bryndzy liptowskiej, oraz pstrągów. Post pisces vinum misces [po rybie wymieszaj je z winem]”.

Wyspy Brytyjskie

Niemcewicz (1876, I:282) pod datą 19 maja 1832 r. podał co go spotkało nad rzeką Avon w Wielkiej Brytanii - „po skromnym u siebie obiadku, składającym się z makrel ryby i kartofli, poszedłem spędzić wieczór z panem uczonym mineralogistą i chemikiem; zastałem go zatrudnionego przygotowywaniem wędek i ponęt do połowu pstrągów; ponęty te naśladowały żółtawe robaczki, których pstrągi bardzo są chciwe”. Ten zapis już omówiłem w P&L nr 24.

U dwóch autorów są wzmianki ze Szkocji. U Tripplina (1853, II:188) czytamy - „jest tu jeszcze niska katarakta, zaledwie na sześć stóp wysoka. Służy ona za szkołę gimnastyczną dla młodych pstrągów uczących się skakać. Mnóstwo ich tu jest wieczorem i rano, wskakują jednym susem na wierzch wodospadu i prawie nigdy nie chybiają celu. Ubiliśmy wystrzałami z strzelby dwóch pstrągów w locie. Nie każdy myśliwy miał sposobność strzelać do ryb w locie, chyba że je sobie umyślnie kazał rzucać w powietrze”.

Lach-Szyrma (1981, 153, 194) dwukrotnie nawiązał do pstrąga. W pierwszym fragmencie czytamy - „zwyczajne i najczęściej używane ryby są: łosoś (salmo), pstrąg (trout), okoń (perch), skarp (turbot, rhombus), głowacz (cod, cottus)”. W ostatnim przypadku nazwa głowacz odnosi się do dorsza, ale nie wiadomo co w tym towarzystwie robi naukowa nazwa Cottus. Drugi fragment dotyczy znanego miejsca na rzece Clyde – „widzieliśmy jeszcze mniejszy wodospad Dundaff Linn, nie wyższy nad cztery stopy. Tam zdarza się rzecz nader ciekawa: pstrągi, których w Clydzie znajdzie się wielka ilość, dając susa wskakują na wierzch wodospadu. Te skoki prawie zawsze im się udają. Powiadam, co nam powiadano, sam na własne oczy nie widziałem tych wysokich susów”.

Dania

W relacji z 22 sierpnia z Kopenhagi (F.H.L. 1871) czytamy – „rybacy znad jezior, których wody są słodkie, stanowią w Kopenhadze cech całkiem odrębny od liczniejszego daleko zgromadzenia morskich rybaków; towarem ich są ryby rzek naszych i stawów, szczupaki, karpie, liny i pstrągi, które tam, jak u nas nawzajem morskie, za największe uchodzą specjały”. Prawdopodobnie jest tu wskazanie na pstrągi morskie łowione w rzekach. Przemawia za tym zwłaszcza data relacji, gdyż już mógł się rozpocząć ciąg tarłowy.

-6-

Finlandia

U Tripplina (1857, II:67-68) jest obszerny opis pobytu w Północnej Laponii. W trakcie pobytu nad rzeką Muonio poniżej Muonioniska (przy granicy fińsko-szwedzkiej) zapisał on o tej wodzie – „burzy się jak rozdąsany potok, wyrywa nadbrzeżne kamienie, ziemię, drzewa, które razem unosi ze sobą. Gwałtowność jej powiększają jeszcze pochyłe brzegi, tak, że miejscami płynie z wściekłością; wyrywa z korzeniami całe drzewa, unosi bryły granitu, których wierzchy ledwie widać z jej wód; lub przeskakuje przez skały, które wyglądają na jej powierzchni jak grzbiety wielorybie. W głębi jej widać nie raz przy promieniach słońca igrające niebieskie lub żółte pstrągi”. Choć trochę czasu spędziłem nad rzeką Könkämäeno, która jest górnym biegiem rzeki Munio, to jednak nie miałem przyjemności obserwować takiego zachowania się pstrągów.

Brzozowski (1884), będąc nad dolnym biegiem rzeką Teno (na granicy fińsko-norweskiej), zapisał - „odgłos wystrzału rozlega się za nami. To Gerouville [Anglik] w braku czego innego strzelił do przepysznego pstrąga, w jakie obfituje strumień pobliski”. Następnie jest mowa o Lapończykach - „ofiarowali nam mleko zamrożone, ser renów i pstrągi, to jest wszystko, co posiadali”.

Szwecja

Kořeński (1886) zapisał o wodospadzie Kaitumfallet (na rzece Kaitum) - „nazwa wodospadu pochodzi od lapońskiego wyrazu kaito, co znaczy szczupak. Trzeba bowiem wiedzieć, że oprócz łososi, forel, okoni i innych ryb, wody rzek Laponii bardzo wiele mają w sobie szczupaków”.

Islandia

Padlewski (1890) przedstawił w formie opowiadania obszerną relację z pobytu na Islandii. Jest tam kilka interesujących fragmentów o pstrągach. Pierwszy jest przy wzmiance o głębokim jeziorze - „jak mógł poeta Digwell umierać z głodu, jeżeli w tym jeziorze koło kościółka są takie przewyborne pstrągi? – pytał Faustyn w godzinę później siedząc przy smacznej wieczerzy.

- Chyba, że za czasów owych nie było jeszcze pstrągów w tym jeziorze, albo może i jeziora samego?

- Było, herra, było jezioro, były i pstrągi, tylko mnie tutaj nie było!... mnie właściciela tek baery, który własnoręcznie i na zasadach własnego sekretu pstrągi te przyrządzam!”.

Drugi fragment nawiązuje do wędzenia ryb wysuszonymi odchodami (!) zwierząt, z braku drewna na Islandii - „nad taką to ciężką pracą, o której można by prawdziwie powiedzieć, że gra nie warta jest świeczki… zastaliśmy naszego lorda [Anglika]. Oprowadzał nas i wodził po swoich szałasach dymiących, gdzie w cuchnącym dymie zaprzepaszczał kilkanaście sztuk przepysznych pstrągów, w najlepszej wierze przekonany, że je po mistrzowsku wędzi.

- Sir, nazbyt z tobą sympatyzuję, abym miał zbywać cię zdawkową monetą grzeczności towarzyskiej – powiedziałem mu szczerze. Oto oświadczam ci, że masz niezaprzeczony talent do łowienia i przyprawiania pstrągów na świeżo, ale twoje wędzenie jest po prostu niemożliwym, a to przede wszystkim dla braku właściwego paliwa. Porzuć to, Sir”.

W kolejnym fragmencie jest interesujący wątek o ochronie ryb - „macie tu widzę jakieś szczególne miejscowe sposoby łowienia. Czyliż nie na wędkę łowisz pstrągi?

- Owszem, jakżeby inaczej? O jakich mówisz sposobach?

-7-

- Mówię o tych oto podłużnych pakach, czy pudłach prostokątnych, z kratą po obu końcach, których sporo spotykam tu na jeziorze i na rzece, poprzywiązywanych sznurami do skał nadbrzeżnych, aby ich fale nie uniosły. Czyliż to nie są jakieś w swoim rodzaju sidła na ryby?

- Wcale nie. – Jego lordowska mość spuścił się między skały, podniósł wierzch jednego z tych tajemniczych instrumentów, i… ku wielkiemu memu zdziwieniu, ujrzałem niezliczoną mnogość maluchnych pstrągów, zaledwo wylęgłych, rojących się w sposób trochę wstrętny dla nienawykłego oka, na dnie owej skrzynki, wysypanej starannie drobnym żwirem i mułem rzecznym. Skrzynką, odpowiednio ustawioną w wodzie w kierunku prądu, i zaopatrzoną w gęstą kratę po obu końcach, przepływały bezustannie nurty rzeczne.

- Ach… to więc są przyrządy do wylęgania ikry?

- Tak jest. Łowiąc dziś, trzebaż pamiętać o tym, ażeby jutro było co łowić!

- Któż się zajmuje hodowlą? Bo jest to przecież nauka w swoim rodzaju.

- Wszyscy po trosze. Każdy rybak, ja czy inny, złowiwszy pstrąga ikrzaka, zabiera go, ale ikrę natychmiast odnosi i wkłada do jednego z takich przyrządów. Polewa się ją tu mleczem rybim rozcieńczonym trochą wody. W kilka dni [sic!] zarybek wylęga się i wzrasta bardzo prędko i doskonale, ponieważ znachodzi się najzupełniej w tychże samych właściwych mu warunkach, jakby za sprawą pani pstrągowej został oddany na wychowanie starej niańce przyrodzie, podejmującej się zazwyczaj niezmordowanie tych obowiązków, i pełniącej je wytrwale, a hodującej swych wychowańców tej kategorii w rzekach i w strumieniach, bez przyrządów. W zastępstwie tej staruszki my rybacy podajemy naszym wychowańcom odpowiednią żywność, złożoną zazwyczaj z resztek własnego naszego jedzenia, a gdy drobiazg wyrośnie cokolwiek z dziecięctwa, rozmieszczamy tych wyrostków i podlotków w sąsiednich rzekach, strumieniach i stawach, po czym, zapewniwszy młodzieży w ten sposób byt i stanowisko w głębi fal, dopiero usuwamy się, pozostawiając ją własnym siłom i rybiemu rozumowi”.

W kolejnym fragmencie jest znów nawiązanie do jakiegoś jeziora - „przepyszne pstrągi nieznanej mi dotąd wielkości, swobodnie mieszkają w tych głębinach, gdzie żadna wędka dosięgnąć ich nie może”.

W ostatnim fragmencie zadziwia ilość ryb - „nasz poeta uporządkowywa odpowiednio swe odzienie, wchodzi w strumień i prawie natychmiast, przebrakowawszy kilka mniej odpowiednich sztuk, nawijających mu się pod ręce, wyrzuca koledze, chwyciwszy wprost rękoma, acz z pewnym wysiłkiem, przepysznego pstrąga. Ryba w mgnieniu oka przygotowana, rozpraża się wnet na delikatnych węgielkach… Spożywamy obiad ewangeliczny… Ale mnie, schylonego nad łowiącym, ogarnął pewny wstręt dotąd mi wcale nieznany, na widok tej niesłychanej mnogości żywych stworzeń rojących się w wodzie tak gęsto, że potrącały się o łowcę… Ten nadmiar sprawił mi obrzydzenie”.

Węgry

Dwie wzmianki o pstrągach czytamy u Tripplina (1878, IV:150, 186) - „mieliśmy sposobność spożyć takiego karpia duszonego w winie czerwonym, z piernikiem i rodzynkami; smak jego mięsa trzyma pierwsze miejsce pomiędzy rybami Dunaju, chociaż dochodzą tu i sterlety i wyborne pstrągi” i (o Mereczu) „leży ta wieś tuż blisko rzeki Drawy, rzeki dziwnie rybnej, obfitującej w karpie, karasie, pstrągi, wyże, które w tej rzece mają nabierać dziwnego smaku, i ogromne sumy. Do ryb mam słabość; one mi łatwiej od wołu w krew wpływają i niosą mi w nią fosfor, którego ubytek czuję w mej skołatanej głowie”.

-8-

Rumunia

Interesujący zapis jest u Karwickiego (1903, 318), który w trakcie kampanii dunajskiej około 1853 r. przebywał nad dolnym Dunajem. Oto fragment o miejscu zwanym Prom Bronisztarski, koło ujścia rzeki Kamaski do Dunaju – „skracałem sobie czas połowem ryb w zatokach Dunaju, co dozwalałem żołnierzom około południa [...]. Huzary dostali gdzieś w sąsiedniej wsi w czasie rozjazdu sieć dużą i połów nieraz bywał iście cudowny, dla ogromnej obfitości ryb w najlepszych gatunkach. Stanowiło to bardzo pożądaną odmianę w karmie ludzi, znudzonych już ciągłą jednostajnością jadła z kotłów szwadronowych. Przepyszne jesiotry i łososie zostawiono dla mnie; niestety, byłem sam, jak palec, i nie miałem z kim spożywać tych specjałów, ani je należycie przyprawić. Pamiętam, że jednego dnia odesłałem naszemu generałowi dwa olbrzymie łososie przez mego furmana Ilka, który ledwie je dowiózł przytoczone z tyłu za siodłem”. Użył on nazwy łosoś w odniesieniu do tzw. troci czarnomorskiej (Salmo labrax). Z opisu wynika, że złowiony egzemplarz był wyjątkowo dużych wymiarów.

 

Bułgaria

Kilka wzmianek o pstrągach jest w relacji z podróży przez Bułgarię posła Jana Gnińskiego w drugiej połowie XVII w. (Źródła... 1907, 24, 25, 26). Oto zapisy z okresu od 24 lipca do 8 sierpnia - „stanęliśmy w pięć godzin drogi w miasteczku Jahna nazwanym, greckim, gdzieśmy widzieli krynicę, słuszną rzekę z kamienia płynącą, rzecz bardzo niezwyczajną, pstrągów pełną”, „przez miasteczko Bunar-Iser [w okolicy Burgas] od krynicy nazwanego, wielkiej, pięknej, bo tak krynicę po turecku zowią z ciosu wymurowaną i pstrągów pełną” i „niżej tego miejsca, widzieliśmy źródło z skały niemal rzeką płynące i pstrągi z wodą niemal wychodzące”.

Bośnia i Hercegowina

U Czermińskiego (1899, 106, 107, 203, 258) jest kilka fragmentów o pstrągach. W pierwszym podał ogólną informację - „droga prowadzi nad brzegiem Pliwy, a raczej kilku jezior połączonych ze sobą. […] Sławne znajdują się tu raki, żółwie wodne, lecz przede wszystkim wśród innych ryb pstrągi znakomite”. W drugim podał interesującą relację z pobytu w pewnej wiosce - „nasze towarzystwo, nie biorące udziału w spacerze, jedno puściło się łódkami na wody jezior, drugie mniej idealne zabrało się do spożywania świeżo złowionych pstrągów, które miejscowi Turcy na patykach upiekli. Urządzono sobie w tym miejscu bardzo wygodną kuchenkę: słup czworograniasty 1 m wysokości kończył się jakby latarką, z której szyby wyjęto. W niej rozniecono ogień, na długi patyk nawleczono pstrągi i upieczono jak na rożnie. Ten sposób pieczenia na patyku czy to ryb, czy baranów, lub drobiu wśród wycieczek lub uroczystości, należy do ulubionych narodowych zabaw, coś podobnego, jak u nas podczas jesieni pieczenie kartofli w polu”. W trzecim fragmencie znów jest ogólna informacja - „czternastokilometrowy gościniec wije się wśród gór nad brzegiem Fojnicy obfitującej w raki i pstrągi”.

W czwartym natomiast, w relacji z pobytu w Mostarze nie ma wzmianki o pstrągach w Neretwie, ale zapewne o nie chodzi w pierwszej części relacji - „przy klasztorze znajduje się obszerny ogród warzywny, a przezeń płynie rzeka obfitująca w doskonałe gatunki ryb. Jest to jakby spichlerz, z którego na zawołanie można wyciągnąć tyle sztuk, ile do stołu potrzeba. Ojcowie opowiadali mi, że wśród kilku gatunków ryb, zupełnie nieznanych w innych stronach, są tu tak zwane maślice. Rodzą się gdzieś w podziemnych jeziorach i jako małe

-9-

rybki wypływają otworami skalnymi w pewnych periodach razem z obfitszą wodą. Po jakimś czasie, gdy woda się ulotni lub odpłynie, a rybki urosną i tłuścieją, nie mogą przecisnąć się przez szpary, z których wypłynęły. Wówczas lud je łapie, olej z nich wyciska, gdyż mają w sobie bardzo dużo tłuszczu, i przechowuje go do omasty, jakby oliwę”. Nie udało mi się ustalić jaki gatunek kryje się pod nazwą maślice.

Turcja

Arcybiskup Hołowiński (1853, 630) w trakcie swej podróży przez Turcję koło Iznik, zapisał – „po wdarciu się na wierzch tej gałęzi Olimpu znowu odkryła się równina, gdzie znajduje się strumień, w którym poławiają się sławne forelki, zwane u Turków Ałła Baluk, tj. Boża ryba, dlatego, że przebywa na takiej wyżynie. Długo stałem nad zdrojem, ale mi się żadna rybka nie pokazała”.

Białoruś

Są dwie wzmianki o pstrągach w wodach powiatu borysowskiego, w pobliży granicy z Litwą. Nie są to co prawda relacje z podróży, lecz opisy okolic mieszkających tam Polaków. W pierwszej czytamy – „w Juchnowce dwie karczem [!] nad brzegami potoku stojące, tworzą tę osadę; potok zaś trochę zatrzymany, jest zarybiony samymi pstrągami. Dziwno mi było, jak ta ryba tam się utrzymuje, gdy z obiedwóch stron ogromne kupy gnojów spływają do potoku i tenże zarażają. Woda świeżo podchodząca, musi unosić wszelkie nieczystości i ryby tego nie czują. Prócz pstrągów inny ryby nie ma” (Anon. 1824). Druga wzmianka jest u Tyszkiewicza (1847, 232) – „poławiają się też pstrągi, lecz zbyt rzadko i niewiele”.

Rosja

Kętrzyński (1877) opublikował relację anonimowego autora z pobytu w Petersburgu w 1720 r. W trakcie pobytu w pałacu w Oranlenbaum (prawdopodobnie chodzi o Sestrotretsk nad rzeką Sestrą) około 24 czerwca, zapisał on - „w tej rzece jest dużo ryb, zwłaszcza jesiotrów, łososików i pstrągów; wszystko, co wtedy ułowiono, dano JMci panu posłowi [któremu towarzyszył autor]”.

W innym źródle (Anon. 1878) jest relacja z pobytu w Górach Sajańskich w dorzeczu Irkutu na Syberii – „sadzić by należało, iż w niej ryb nie masz, ale grubo omylić się można. Tu ryb pełno, np. pstrągów, hajrusów (kiełbiki) [sic!], tajmeni, rodzaj jesiotra; nader smaczne. Buriaci polują na nie ościami i skoro zoczą rybę, to już ta ryba jest ich własnością. Woda przezroczysta jak łza, więc ością zakrzywioną wystrasza naprzód rybę spod kamienia, a potem w nią uderza. Dalej stawiają wiersze (rodzaj koszyków) pomiędzy kamieniami, gdzie największy prąd wody, i nagromadziwszy kamieni z jednej i drugiej ich strony, aby utrudnić w innym miejscu płynienie rybom w górę rzeki, które dążąc przeciw wodzie wchodzą w nie, a tym sposobem mnóstwo ryb łowią. Zdziwiłem się, jak przy tak wielkim prądzie wody, ryby mogą się  utrzymać, a jednakże jest to fakt”. Odniesienie do pstrąga zapewne dotyczy innego gatunku, np. lenoka. Interesujący jest opis połowu tych ryb. Autorowi nie były znane lipienie (właściwa współczesna pisownia - harjus).

 

Kaukaz

U Strzelnickiego (1860, 47) czytamy - „dla rozmaitości łapałem też niekiedy w Podkumku pstrągi i inne rybki na wędkę”. U Kalinowskiego (1883, 70) jest wzmianka o jeziorach Andyjskim i Czaberlińskim – „pospolita ryba w obu jeziorach forela złotołuska,

-10-

dzika, jak natura jeziora te otaczająca. Tatarzy ryb nie łowią; rosyjscy tylko żołnierze znajdujący się w górach pozwalają sobie niekiedy tej przyjemności”. O tym samym jeziorze Andyjskim jest wzmianka u Andrzejkowicza-Butowta (1859, II:149), który zapisał, że w pobliżu osady Andi, na granicy między Dagestanem i Czeczenią – „widzieliśmy piękne, ogromne jezioro, obfitujące w najwyborniejsze ryby”. Te ryby w tym jeziorze wysokogórskim zapewne były pstrągami.

Jaworski (1877, II:75-76), który przez 11 lat do 1845 r. służył jako oficer w korpusie kaukaskim, będąc w październiku we wsi Gotcatl zanotował – „stanąłem na kwaterze z majorem Zajcowem i rozpoczęliśmy znowu prawie ten sam tryb życia, co i w Chunzaku, dodając do tego przechadzki po sadach i wyprawy na ryby, w które płynący obok wsi Kojsu bardzo obfituje. […] Dnia 30 tegoż miesiąca wieczorem, major Zajcow otrzymał rozkaz, aby na dzień 31 przybył z batalionem do Chunzaku. Nie było rady, trzeba było rozstać się z naszą piękną wioską, rozkosznymi sadami z winogronami, i bystrą rzeką dostarczającą nam wybornych pstrągów”.

U Jaworskiego (1877, II:45) jest jeszcze jeden interesujący fragment dotyczący rzeki Terek na północnym Kaukazie. Podał on, że mieszkańcy m. Kizlar trudnią się – „połowem ryb, mianowicie bieług, jesiotrów i siewrug, z których ikry wrabiają wyborny kawior, i szamai, żyjącej tylko w Tereku, a odznaczającej się wybornym i delikatnym smakiem. W warszawskich składach rybnych można dostać szamai, ale tylko wędzonych. Jest ona bardzo tłusta i w smaku przyjemna, jednakże nigdy nie dorówna świeżym zaraz po złowieniu przygotowanym”. Przejrzałem moje notatki i znalazłem o niej wzmiankę w reklamie, która ukazała się na łamach Kuriera Warszawskiego w 1853 r. (nr 23, s. 124) - „do głównego składu kawioru przy ulicy senatorskiej pod nr 496, w domu pp. Piotrowickich, 3ci sklep od rogu ulicy Miodowej, nadszedł transport kawioru zupełnie mało solonego, jarząbków archangielskich, szamai wędzonej i sterledzi zamrożonych – B. Miedwiednikow”. Gdy robiłem sobie wypis kilka lat temu, nie wiedziałem wówczas co oznacza ten termin i czy w ogóle odnosi się do ryb.

Jaka ryba kryje się pod nazwą szamai? Z informacji dostępnych w Internecie (www.caspianenvironment.org/biodb/eng/fishes/Salmo%20trutta%20caspius/main.htm) wynika, że prawdopodobnie chodzi tu o rybę łososiowatą Salmo trutta caspius lub S. trutta ciscaucasicus, w oficjalnej terminologii polskiej nazywanej trocią kaspijską. Moje przypuszczenie oparte jest na następujących argumentach:

- W tej rzece brak jest innych endemicznych gatunków ryb osiągających większe wymiary, a zwłaszcza o dużym znaczeniu gospodarczym i walorach smakowych.

- Dawniej ta ryba występowała w dużych ilościach w tamtejszych wodach. W latach 1936-1939 łowiono nawet 410-620 ton rocznie.

- Jej azerska nazwa brzmi azatmai. Być może, że podobnie brzmiąca szamai była lokalną nazwą w Kizlarze.

Bliski Wschód

U Tripplina (1878, III:151) jest zapis o Jeziorze Galilejskim - „wiele tu hałasu, bo właśnie wpłynęło kilka łodzi z ślicznymi rybami, a żadne jezioro lepszych nie posiada, zwłaszcza takich pstrągów”. Nie wiadomo o jaki gatunek tu chodzi, gdyż w tym jeziorze nigdy nie było pstrągów, ze względu na wysoką temperaturę wody. Współcześnie natomiast pstrągi tęczowe występują w górnym biegu rzeki Jordan, do której przedostają się z okolicznych hodowli.

-11-

Kirgizja

W liście Abramowicza (1892) z podróży po Azji Środowej jest następująca krótka wzmianka - „gospodarz, jako stary i praktyczny rybak, dużo mi opowiedział przez tłumacza o rybactwie na jeziorze i w Irtyszu. Jest to duże jezioro, 80 wiorst długości i 30 wiorst szerokości. Są tu sterlety, pstrągi, jesiotry”. Nie jestem w stanie ustalić, która ryba łososiowata kryje się pod nazwą pstrąg.

Nowa Zelandia

W 1904 r. Paderewski (1972, II:186) odbył tournee koncertowe po Nowej Zelandii. W relacji z pobytu w Rotorua zapisał on - „pewnego dnia wskazała jednego ze swych rodaków, łowiącego pstrągi w bardzo zimnej, bieżącej wodzie. Zauważyłem, że po złowieniu jednego, nie ruszając się z miejsca, zanurzył, wiszącego jeszcze na wędce, w małym stawku znajdującym się tuż obok. Po chwili wyciągnął wędkę, zdjął z niej pstrąga, posypał solą i zjadł z apetytem – ryba była zupełnie ugotowana”. Palce lizać!

Ameryka Północna

W liście Niemcewicza do Katarzyny z Potockich Kossakowskiej, pisanym w Lisabeth Town 23.XI.1805, odnotował on – „jeziora obfitują w ryby, najwięcej w pstrągi”. Opis dotyczy okolic rzeki Hudson.

Dunikowski (1892, 41) natomiast, będąc w Parku Narodowym Yellowstone w 1891 r., zapisał o pewnym jeziorze - „obfituje w wielkie pstrągi o różowym mięsie (te niestety często chorują na wielkie pasożytne robaki, przez co stają się nie do jedzenia)”.

Urocze przeżycia o charakterze kulinarnym podał wygłodniały Wiśniowski (1874) – „a jakąż kaszę gryczaną i pieczeń i kwaszone ogórki zastawiła na stole! Niech jej Bóg wynagrodzi za przysmaki, tak nieczęsto drażniące moje rubaszne, słowiańskie podniebienie. […] W kilkanaście godzin po takim obiedzie pędzę jak oparzony do śniadania amerykańskiego, nie mając nawet czasu wyrzucić z ust prymki z obawy, by kto inny nie zajął ostatniego próżnego miejsca i nie zmusił mnie do czekania nim pierwsza wilcza zgraja współpodróżnych nie zje najlepsze cząstki kurcząt i nie wypróżni półmiski pstrągów i owocowych pasztetów”. Potem następuje opis wydarzeń w restauracji na statku na Mississippi, wyjaśniający ten pośpiech – „studia moje przerwał sąsiad irlandzki, sięgający do misy tuż obok mnie stojącej, na której smażony pstrąg pływał rozkosznie w morzu z topionego masła. Wielu z nas rzucało od dawna czułe spojrzenia ku smacznej rybce (pstrągi Minnesoty słyną z delikatności), lecz przez wzgląd na damy powolniej od nas jedzące, nikt z nas nie śmiał przywłaszczyć ją sobie.

- Nie mogę jeść mięsa, odpowiada syn Erinu na groźne moje spojrzenia, karzące go za spełniony rozbój, gdyż nakazano mi u spowiedzi, bym pościł przez cały tydzień.

- Bodaj cię licho wzięło, wykrzyknąłem, zatapiając mój widelec w rybę już na jego talerzu leżącą i unosząc ją na własny, czyż myślisz, że nikomu oprócz ciebie nie wypada dbać o zbawienie duszy?

Jadalnia zagrzmiała śmiechem. Irlandczyk najpierw starannie oglądał me barki i pięści, później rzucił wzrokiem ku tej części mego odzienia, w której Amerykanie noszą zwykle tajną kieszonkę kryjącą rewolwer, a wreszcie jak gdyby przekonany, że kroki wojenne w celu odebrania pstrąga niekoniecznie by wypadły pomyślnie, westchnął głęboko i mrucząc a god dam foreigner (przeklęty cudzoziemiec) złamał nakaz księdza i wziął się do befsztyku. Może też i przekonanie, że po obiedzie znów pstrągi podadzą, złagodziło smutek jego”.

-12-

Komentarz

Najwięcej wzmianek o pstrągach jest z terenu Alp, zwłaszcza z Niemiec. Jest to zrozumiałe, gdyż zazwyczaj był to region w którym przebywało najwięcej Polaków, w tym przejazdem.

Zwraca uwagę stosowanie różnych nazw w odniesieniu do pstrągów – druda, forela i łosoś. Poza tym, nazwę pstrąg odniesiono też do innych gatunków ryb. To zaś wskazuje, że niektórzy z wymienionych autorów nie mieli dobrego rozeznania w sprawach rybactwa.

Wydaje się jednak, że nazwa forela była dawniej powszechnie stosowana przez Polaków, zwłaszcza w zachodniej części kraju. Przykładem mogą być też zapisy w polskim przekładzie relacji Mattisa (1830, 12, 15) z podróży po Sudetach w Czechach – „dostać możną w tej gospodzie [Wiesen-baude] ryby - forele nazwane - dobrego sera, i wina węgierskiego, którymi podróżujący żywot zasilić, i siły pokrzepić może” i „może się tu [w Peters-baude] podróżny posilającą polewką z wina, forelami, i grzybkiem z jajec porządnie sporządzonym, uraczyć”, a także Mateckiego (1867, 76), który do najpożywniejszych pokarmów zaliczył – „osobliwie ikry rybie, które nasolone kawiarem zowią. Lubo kawiar robią także z ikrów łososia, foreli, karpia i szczupaka, to najlepszy dostarczają jednak ikra sterleta, czyli jesiotra czeczugi”. Ta nazwa pojawia się też u Duchińskiej (1893, 287), która była z Mazowsza:

Tu cętkowane skaczą forele

               Zrodzone w twardym Prądniku łożu.

Zastanawia jednak fakt, że w tym samym wierszu autorka używa też nazwy pstrąg.

Stosunkowo wiele relacji dotyczy wysokich wartości kulinarnych pstrągów. Ale czy można się dziwić, że naszym podróżnikom tak bardzo smakowały te ryby? Że nawet gotowi byli przelać krew o nie?

Interesujące są liczne odniesienia do połowu pstrągów. Mamy wskazania na następujące metody: sztuczną muszkę, błystkę wahadłową, oścień, wierszę, sieć i wędkę (zapewne także z przynętą naturalną). Cenne są obserwacje z Islandii dotyczące ochrony ryb, tj. kraju, w którym zawsze było mało mieszkańców, ale w którym świadomość właściwego zarządzania zasobami naturalnymi była i nadal jest niezwykle wysoka.

Zwracają też uwagą zapisy o emocjach związanych z obserwacją pływających i wyskakujących z wody pstrągów. Czy może być piękniejszy widok, niż właśnie takich ryb, który współcześnie dla wielu osób w świecie stał się wręcz symbolem potrzeby ochrony środowiska?

Cenne są wzmianki o chowie pstrągów. Zostały one omówione oddzielnie (Cios 2005).

Zapewne w przyszłości uda mi się wyłowić jeszcze niejedną wzmiankę o pstrągach w literaturze podróżniczej. Do przejrzenia mam bowiem jeszcze długą listę różnych źródeł.

Literatura cytowana:

Abramowicz S. 1892. Nad brzegami Czarnego Irtyszu. Kronika Rodzina, 8:240-245.

Andrzejkowicz-Butowt M. 1859. Szkice Kaukazu. T. 1-2. Warszawa.

Anon. 1824. Uwagi Galicyianina w podróży do Litwy i Białorusi, w lecie r. 1822 odbytey. Rozmaitości, dod. Gazety Lwowskiej.

Anon. 1878. Ze Syberyi. Warta, 202:2226-2226.

Archiwum Wróblewieckie. 1878. Z. III. Lwów.

Asnyk A. 1923. Panna Leokadja. Lwów.

[Asnyk A.] 1972. Listy Adama Asnyka do rodziców (1860-1867) i do Stanisława Krzemińskiego (1873-1897). Opr. F. Bielak, J. Mikulska. Wrocław.

-13-

Brzozowski O. 1884. Z podbiegunowych krajów. Kronika Rodzinna, 21:662-667.

Charkiewicz J. 1998. Dyjariusz podróży hiszpańskiej z Wilna do miasta Walencyi. Opr. B. Rok. Wrocław.

Chłędowski K. 1875. Alpy. Szkice i opowiadania. Lwów.

Cios S. 2005. Chów pstrągów w Polsce od XVI w. do połowy XIX w. Przegląd Rybacki XXX(4):47-55.

Czartoryski Z. 1897. Listy z podróży. Poznań.

Czermiński M. 1899. Z podróży po Bośni i Hercegowinie. Kraków.

Drzewiecki J. 1858. Pamiętniki. Wyd. J.I. Kraszewski. Wilno.

Duchińska S. 1893. Pisma. Pamiętnik. – Poezye. Lwów.

Dunikowski E.H. 1892. Listy z Ameryki. Wrażenia z podróży po Ameryce Północnej. Lwów.

F.H.L. 1871 [list z 22 sierpnia 1871 z Kopenhagi]. Kłosy, 13(337):387-388.

Gomulicki J.W. 1896. Obrazki weneckie. Warszawa.

Gordon J. 1871. Gdy się było młodym. Wspomnienia z podróży po szerokim świecie. Lipsk.

Górnioczek B., Jeske-Cybulska B. 2001. Księżna Daisy. Pani na Książu i Pszczynie. Mikołów.

Hoffmanowa K. 1844. Opis przejazdu przez Niemcy. Lipsk.

Hoffmanowa K. 1849. Pamiętniki. T. 1-3. Berlin.

Hoffmanowa K. 1858. Drezno i jego okolice. Warszawa.

Hołowiński I. 1853. Pielgrzymka do Ziemi Świętej. Petersburg.

Janowski J.N. 1950. Notatki autobiograficzne, 1803-1853. Opr. M. Tyrowicz. Wrocław.

Jaworski H. 1877. Wspomnienia Kaukazu. Cz. I-III. Poznań.

Kalinowski K. 1883. Pamiętnik mojej żołnierki na Kaukazie i niewoli u Szamila od roku 1844 do 1854. Warszawa.

Karwicki J.D. 1903. Z moich wspomnień. Wstęp. Warszawa.

Kętrzyński W. 1877. Petersburg w roku 1720. Przewodnik Naukowy i Literacki, 7:603-611.

Kořeński J. 1886. Szkoła lapońska. Wędrowiec, 321-324

Koźmian S.E. 1877. Podróż nad Renem i w Szwajcaryi (w 1846 roku odbyta). Poznań.

Krasicki I. 1878-1879. Dzieła. T. 1-6. Wrocław.

Krasiński Z. 1937. Listy wybrane. Wyd. T. Pini. Warszawa.

Lach-Szyrma Krystyn. 1981. Anglia i Szkocja. Przypomnienie z podróży roku 1820-1824 odbytej. Warszawa.

Matecki T.T. 1867. Rady i nauki starego lekarza dla nielekarzy. Poznań.

Mattis C. T. [ok. 1830]. Olbrzymie góry z widokami nayznakómitszemi, porządkiem po sobie idącemi w Dwudźiestu dwóch Rycinach wystawióne, wraz z Mappą, ułożone przez Karóla Mattis w Szmidebergu a wyłożone na polski język przez Dr. J. Kołodziejowskiego. [Poznań]

Niemcewicz J.U. 1876-1877. Dziennik pobytu za granicą od dnia 21 lipca 1831 r. do 20 maja 1841 r. T. 1-2. Poznań.

Paderewski J.I. 1972. Pamiętniki. T. 1-2. Przeł. z ang. W. Lisowska, T. Mogilnicka. Kraków.

Padlewski J. 1890. W Islandyi. Kronika Rodzinna, 16:503-508, 18:567-572, 19:596-603, 22:687-693.

Pietrusiński L. 1845. Wspomnienia z Wenecyi, kolei żelaznej lipnicko-wiedeńskiej, Wiednia, Karpat wadowickich, Frankfurtu nad Menem i przelotu z Krakowa do Tatr spiskich. T. 1-2. Warszawa.

Pisma do wieku i spraw Jana Sobieskiego. 1880. T. 1. Cz. 1-2. Wyd. F. Kluczycki. Kraków.

Przeździecki A. 1851. Szwecya, wspomnienia jesienne. Wilno.

Rautenstrauch Ł. 1850. W Alpach i za Alpami. T. 1-3. Warszawa.

Rubinstein A. 1976. Moje młode lata. Przeł. T. Szafar. Kraków.

Rywocki M. 1910. Macieja Rywockiego księgi peregrynackie (1584-1587). Wyd. J. Czubek. Odb. Arch. do dz. hist. lit. i ośw. w Polsce, XII:177-264.

[Schweinichen H.] 1870. Pamiętniki Hansa Schweinichena do dziejów Szląska i Polski, 1552-1602. Drezno.

Sobieski J. 1991. Peregrynacja po Europie (1607-1613) i Droga do Baden (1638). Opr. J. Długosz. Wrocław.

Strzelnicki W. 1860. Szkice Kaukazu. Żytomierz.

-14-

Tripplin T. 1853. Wspomnienia z podróży. T. 1-4. Petersburg.

Tripplin T. 1855. Pamiętniki lekarza Polaka z wypadków za granicą doznanych. T. 1-6. Warszawa.

Tripplin T. 1856. Maskarada w obłokach, czyli podróż nadpowietrzna nad Morze Północne. T. 1-2. Wilno.

Tripplin T. 1857. Najnowsza podróż po Danii, Norwegii i Szwecji odbyta w roku 1855. T. 1-2. Wilno.

Tripplin T. 1858. Wycieczki lekarza Polaka po własnym kraju. T. 1-4. Warszawa.

Tripplin T. 1878. Wspomnienia z ostatnich podróży. T. 1-4. Warszawa.

Tyszkiewicz E. 1847. Opisanie powiatu Borysowskiego pod względem statystycznym, geognostycznym, gospodarczym, przemysłowo-handlowym i lekarskim. Wilno.

Wiśniowski S. 1874. Obrazki z życia amerykańskiego. Kłosy, 493:377-380.

Wł. Ka… 1894. Kartki z podróży do Korsyki. Dziennik Domowy, 4:109-116.

Źródła do poselstwa Jana Gnińskiego wojewody chełmińskiego do Turcyi w latach 1677-1678. 1907. Wyd. F. Pułaski. Warszawa.

o mnie
Studiował na Uniwersytecie Sophia(ang.) w Tokio (1975–1976) i w Szkole Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie (1976–1980). W 2004 obronił na SGH napisany pod kierunkiem Bogdana Grzelońskiego doktorat Gospodarcze i społeczne znaczenie ryb w Polsce od X do XIX w.[2] W latach 1988–1992 pracował w Konsulacie Generalnym RP w Mediolanie, a w latach 1997–2001 i 2005–2009 w Ambasadzie RP w Helsinkach, w tym jako chargé d’affaires w 2007. Hobbystycznie zajmuje się wędkarstwem muchowym. Jest sekretarzem na Polskę brytyjskiego Stowarzyszenia Lipienia (Grayling Society), otrzymując w 2014 doroczną honorową nagrodę Broughton Trophy za wkład w działalność organizacji. Pełnił funkcję tzw. Organizatora Międzynarodowego (International Organizer) Mistrzostw Europy FIPS-Mouche w wędkarstwie muchowym w 2005 w Lesku,
Inne artykuły autora