Oko w oko z boleniem
Oko w oko z boleniem
Było to 7 września 2003 r. Łowiłem na Wkrze koło Borkowa. Woda była krystalicznie czysta. Stałem w niej około 6 m od brzegu i zmieniałem muchę. W pewnym momencie kątem oka na tle piaszczystego dna zobaczyłem dużą rybę płynącą na płyciźnie przy brzegu w górę rzeki około 10 m poniżej mnie. Początkowo uznałem, że jest to ładny leszcz. Po chwili ryba nagle przyśpieszyła. Pomyślałem, że zaczęła uciekać po dostrzeżeniu mnie. Jednakże zaraz na płyciźnie nastąpił gwałtowny atak na drobnicę, która wyskoczyła w powietrze. Było to zaledwie cztery metry ode mnie. Następnie ryba zatoczyła koło i powoli ruszyła w moim kierunku, niczym barakuda ku swojej ofierze. Gdy była dwa metry ode mnie skręciła i popłynęła w dół rzeki.
Pierwszy raz miałem okazję z bliska obejrzeć cały atak płochliwego i ostrożnego bolenia na drobnicę. Po raz kolejny stwierdziłem, że ryby z zasady nie boją się wędkarza stojącego w wodzie. Bardziej płoszy je widok osoby na brzegu. Boleń miał około 1.5 kg.
Nadmienię jeszcze, że 20 września tego roku na Wkrze w Jońcu (przy młynie), podczas łowienia jelcy na muszkę Zulu na haczyku #14, złowiłem bolenia o długości 40 cm (miał pusty żołądek). Zadziwiające, że taka duża ryba skusiła się na taką małą muszkę!
* * *
W 2007 r. ukazała się książka Stanisława Ciosa – Ryby w życiu Polaków od X do XIX w., nakładem IRŚ w Olsztynie. Zawiera m.in. ewolucję rybołówstwa rekreacyjnego (w tym wędkarstwa), a także analizę dawnych zapisów o rybach łososiowatych w Polsce.
☺ ☻ ☺
„Klimek” Murańka odnosi fantastyczne wyniki nie tylko w skokach, ale także w wędkarstwie: „po zdobyciu brązowego medalu [mistrzostw Polski w październiku 2007 r.] Klimek wziął wędkę, wsiadł na rower i ruszył... na pstrągi. Do domu przyniósł ich dwanaście” (http://sport.wp.pl/kat,1835,wid,9299098,wiadomosc.html). Polecamy go więc także trenerowi kadry muchowej.