Boleń na muszkę
Boleń na muszkę
[z internetu – www.flyfishing.pl; zob. też P&L nr 12]
Jacek Ośw. (23.02.2008): Pierwsze bolenie złowiłem całkowicie przypadkowo. Kolega kupił muchówkę i poprosił mnie o przetestowanie jej nad wodą. Pamiętam to jak dziś. Udaliśmy się w centrum Oświęcimia pod Salezjankę i tam właśnie na suchą muchę złowiłem po kolei pierwsze swoje bolenie (53, 56 i 60 cm). Później wielokrotnie w ten sam sposób łowiłem je z
różnym skutkiem. W skrócie opiszę taktykę: zakładam niewielką jętkę i wykonuję rzut pod sam brzeg, po czym uciągiem wody robię łuk na sznurze i z prędkością uciągu sprowadzam jęteczkę w środek rzeki. Brania najczęściej są zaraz na początku lub przy prostowaniu sznura.
Pamiętam też pewną wyprawę na klenie z Mikołajem Hassą. Zbliżając się do mostu kolejowego na bardzo płytkiej wodzie zauważyliśmy ogromnego, jak na warunki Soły i tego miejsca, bolenia. Mikołaj podawał mu streamera, a boleń ten za każdym razem go atakował. Z tego co pamiętam, boleń powtarzał ataki sześcio- albo siedmiokrotnie. Za każdym razem, co jest najdziwniejsze, był przez chwilę skłuty haczykiem. Mimo tego, nie zniechęcało go to do kolejnych ataków.
Bartek (15.VII.2004): W tym roku na Dunajcu poniżej Zakliczyna nieduży (ok. 40 cm) boleń uderzył mi do niewielkiej, wolno i równomiernie podciąganej nimfy (brązowa, haczyk 8 czy 10). Jednak kilka sekund wcześniej zaatakował rybkę, która musiała wyskoczyć nad wodę. Było to przy samym brzegu, woda puszczona z zapory w Czchowie (podniosła się jakieś 20 cm), jednak nie było głębiej jak po pas. Może ta ryba to był przypadek, ale na pewno pokazała jaki ma refleks. Nimfa wpadła do wody w 2 sekundy po ataku, 2 m obok, a mimo to ryba ją dostrzegła i zebrała majestatycznie spod samej powierzchni.
-23-
(7.IV.2008): Mnie kiedyś na Dunajcu spadł taki na 50 cm pod nogami. [Kolejny sukces – ta ryba urosła 10 cm w ciągu 4 lat – przyp. SC] Wziął na malutką nimfę. Rzucałem z brzegu za jakąś drobnicą - stały uklejki, jelce i parę kleni koło krzaczka. Nagle się zakotłowało. Boleń nie trafił w ukleję i zawrócił po nimfę (swoją drogą to świadczy o niesamowitej spostrzegawczości tej ryby - to była brązka na haku 12 albo 14). A do bardziej celowych połowów to pewnie nada się każdy większy streamer bądź sucha. Generalnie jednak boleń to ryba typowo spinningowa, bo rzadko duże sztuki dają się podejść na odległość rzutu muchą.
Józef Jeleński (31.III.2005): Na bolenie - im większa muszka - tym szybciej musi być prowadzona; nr 8 tak jak zwykła mokra, ale już np. 2/0 specjalnie zarzucona, aby pędziła jak strzała i to jeszcze z bardzo szybko ściąganą linką.
(25.VI.2007): W ciepłej Rabie dzisiaj moi praktykanci złowili w Myślenicach bolenia 46 cm na porzeczkę. I jak mam zachować wśród studentów autorytet mówiąc, że w Rabie boleń nie występuje?
(7.IV.2008) W zeszłym roku było kilka boleni złowionych z powodu zniszczenia tamy pomiędzy zbiornikiem a rzeką w obwodzie poniżej mojego. Jeden z nich na ściąganą po powierzchni wody porzeczkę przez studenta-praktykanta eliminującego klenie poprzez łowienie na owoce.
Krzysztof K. (25.II.2004): Moje doświadczenie z boleniami ogranicza się do niewielkich (niestety) osobników, ale łowię je na suche parachute’y z maski zająca i na mokre - tu nie mam faworyta. Na mokrą najwięcej brań miewam, gdy przysmużę delikatnie w miejscu, gdzie spodziewam się bolka, lub wypuszczam jasne muchy w miejsca gdzie „tłuką”, i gdy mucha napływa na punkt - wykonuję kilka skoków za pomocą szczytówki. Brania są dosyć gwałtowne.
Jest też sposób na bolenie, które cyklicznie odwiedzają te same miejsca, np. robią wypady na płytkie przelewy. Muchę podaję na długim sznurze w miejscu, gdzie ostatnio pogonił i chwilę przed czasem, jaki upłynął pomiędzy dwoma ostatnimi atakami. Miejsca tych ataków na jednym przelewie też mogą się zmieniać, ale po godzinie obserwacji wychwycisz pewną regularność. Bolenie są dość schematyczne. Więc gdy już mucha znajdzie się w wodzie, kilka energicznych, długich pociągnięć z ręki, może nagle zostać skontrowane długim odjazdem.
Co do zgrania rzutu w czasie z wizytą bolka w danym miejscu, to oczywiście nie chodzi o podanie muchy co do sekundy. Boleń nie bierze przelewu z marszu, tylko chwilę czai się na skraju głębszej wody, czy za kamieniem, a do szybko prowadzonej muchy wyjdzie bez zastanowienia. Często też zdarza im się pudłować.
Jeszcze jedno, łowiąc na suchą nigdy nie zacinam od razu, lecz po około sekundzie. Fajnie też łowi się bolki w nocy, ale to całkiem inna historia.
Oczywiście wszystkie operacje wykonuje w „pozycji rwania ryżu”, na klęczkach lub zza czegoś, co nas maskuje.
Odwiedź „Na muchę”, tam jest kilka ciekawych artykułów na ten temat.
Mucha, to moim zdaniem sprawa drugorzędna, i tak prowadzi się ją na tyle szybko, że ryba nie zdąży się jej przyjrzeć.
Łukasz (9.VI.2002): Dzisiaj po raz pierwszy w życiu przymierzyłem się do boleni na muchę (Odra poniżej Wrocławia). Zbierały z powierzchni bardzo intensywnie, a pomimo tego przez
-24-
5 godzin nie miałem pewnego wyjścia. Dwa razy cwaniak zawrócił i tyle... Mam pytanie: czy ktoś z kolegów został kiedyś w ten sposób wystrychnięty na dudka przez bolenie? A jeżeli tak, to może ktoś wie, w czym leży błąd? Rzucałem z pozycji niemal leżącej, przetestowałem wszystkie suche z pudełek i kicha... Czy przypon 0,14 to może za dużo? Będę bardzo wdźwięczny za jakieś porady.
Jacek P.: Z tego co zaobserwowałem boleń niechętnie zbiera suche muchy. Proponowałbym raczej puszczenie mu przed nosem streamerka. Żyłka może być trochę grubsza.
ZbychW: Wydaje mi się, że bolenie goniły i „zbierały” drobnice, a nie jakieś owady. A z boleniami ciężko bywa, zwłaszcza jak są dość blisko. Nie mam doświadczenia z muchą, ale ze spinningiem... czasami byłem prawie ochlapany przez rapę i nie umiałem dobrać przynęty, aby złowić skurczybyka. Jak był daleko, albo baaaardzo daleko, moja skuteczność szybko wzrastała. Ale sugerowałbym cienkiego streamerka imitującego małą cienką uklejkę (biało-niebiesko-srebrny) i prowadzenie go w dość szybkim, rwanym tempie, no i życzę duuuużo cierpliwości.
Łukasz: Streamerka też próbowałem, a jakże! Dranie raczej na pewno zbierały coś z powierzchni - nie było to klasyczne boleniowe chlapanie, a typowe oczkowanie, momentami nawet dość delikatne, choć ryby, sądząc po kilku sztukach, które zrobiły „delfina”, małe nie były.
Radek Pitura (20.V.2003): [...] na Dunajcu poniżej zapory w Rożnowie. Łowiłem tam także bolenie. Bardzo efektowne ataki na streamerka prowadzonego tuż pod powierzchnią.
Ostrynos (8.IV.2008): 64 cm na srebrno-białą Matukę (srebrny tułów, białe pióro na grzbiecie, ogonek biały marabut) - widły Popradu i Dunajca. 62 cm biało-niebieski puchowiec (biały marabut z dodatkiem niebieskiego fleszu) - na wysokości Starego Sącza. W obu przypadkach prowadzone bardzo szybko w ostrych prądach.