Świnki na sztuczną muszkę
Świnki na sztuczną muszkę
[z internetu – www.flyfishing.pl; zob. też P&L nr 12 i 37]
Roman Cyfra (1.X.2002): Świnki łowiłem zwykłymi ciężkimi nimfami, typu nimfa chruścika, brązowa wełna i złotogłowka, lub żółta wełna. Także ciężka nimfa w odcieniach różu. Wszystko musi iść NIEPRAWIDŁOWO po dnie, czyli nie metodą krótkiej nimfy, jak przy lipieniu, gdzie Ty ściągasz muchy i pracujesz nimi, ale lekko wydłużony sznur i kładziesz nimfy na dnie. Dobrze jest dać najcięższą nimfę na skoczka, żeby położyła cały zestaw. Dolna też mocno obciążona i całość ściągasz aż za siebie, sprowadzając daleko w górę rzeki wyrzucone nimfy, żeby miały czas się położyć na dnie. Nie obstukujesz dna, lecz dajesz nimfom spłynąć, aż kij będzie równoległy do koryta rzeki poniżej Twojego boku. Najpiękniejsze to dublet dwóch takich powyżej 50 cm.
Leszek: Świnki łowiłem na Sanie przypadkowo i sporadycznie, ale gdy stosowałem zielone Hydropsyche też ciężko z dna i wolno prowadzone.
Łukasz: A mój znajomy strzelił świnię na suchego chrusta. Elegancko za mordkę, na wieczornej rójce.
Andrzej Sabała: Dla mnie świnka na klasyczną muchę to kompletny przypadek... poza okresem tarła na Rabie, przełom kwietnia i maja na płytkich, bystrych nurtach kilka lat temu. Brały ostro i agresywnie na każdą dolną nimfę. Ale to tarło... i pewien kac pozostał pomimo, że wszystkie wróciły do wody. Ale bardzo skuteczną metodą jest tzw. krakowski pajączek - mucha jak Zulu, albo Red Tag z żółtą lub czerwoną końcówką na kotwiczce, ale niestety na zestawie spinningowym z oliwką ołowianą na końcu. Najlepiej łowiło się (jeszcze jak brałem do ręki inną wędkę niż muchówka) poprzez delikatne podnoszenie i opuszczanie przynęty na dno. Brania następowały przy odrywaniu pajączka z kamieni. Od wieków tak nie łowiłem, ale było to bardzo skuteczne, nie tylko na świnki.
Michał Potoczek: Świnki są nieprzewidywalne. Parę lat temu na Białej Tarnowskiej złowiłem taką 45 cm na Meppsa Black fury #2 (wstyd się przyznać). Była zapięta na trzy groty.
-24-
Paweł Z (8.IX.2005): Ja złowiłem kilka na Skawie w tym i zeszłym roku (45, 46, 43 cm) podczas poszukiwań lipieni, głównie na brązki ze złotym łebkiem, prowadzone na długim sznurze i tylko lekko dociążone, ale koledzy preferują imitacje chrustów i białych robaków z catgutu. Myślę, że puchaty zajączek w różnych odcieniach też by się sprawdził, gdyż ryba nie wyczuła by tak szybko pyszczkiem oszustwa... Ale łowienie świnek na komercyjnej Rabie zalatuje aktem desperacji...
Arkadiusz Nowak: Mnie dwukrotnie udało się złowić świnki poniżej kładki na nimfę złotogłówkę (tułów z szarego królika, przewijka - drucik miedziany). Nimfa była prowadzona na długim sznurze, praktycznie po dnie.
Dominik Lowas: Świnki najlepiej łowić na tzw. długą nimfę. Ważne żeby przypon był mniej więcej długości kija, a nawet dłuższy, zakładając, że łowisz kijem 2,75. Skuteczne muchy to maleńkie czarne, brązowe i beżowe gold heady. Polecam stosowanie indykatora, bo brania są czasem tak delikatne, że na „gołym” sznurze można ich nie zauważyć. Co do grubości zestawu, osobiście stosuję przypon trzy-odcinkowy 0,16-0,14-0,12, przy czym końcówka 0,12 jest flurocarbonowa, ale przy świnkach to bez znaczenia.
Przemek: Można łowić na kluchę, ale tylko w głębokich szybkich wlewach. Można na mokrą, bo ryby się podnoszą. Jest masa brań, ale zaciąć ciężko. Można na długą nimfę. Też ciężko, ale jaka satysfakcja ze złowionych ryb! Pod prąd, w poprzek lub lekko puszczana w dół rzeki nimfa. Tak trochę, jak mokra mucha. Nie polecam szarpania i innego pomerdywania przynętą. Spokojny, niezakłócony spływ. Ale ostrzegam, iż specem nie jestem.
Jacek Ośw. (23.II.2008): Zawsze w lipcu [na dolnej Sole] dość mocno skupiam się na łowieniu w samo południe na końcówkach płani i świnek. Metoda jest dość prosta, tak bynajmniej mi się wydaje. Prowadzę muchy na długim sznurze i czekam na gwałtowne uderzenie. Przytrzymuję wtedy mocniej sznur i gotowe. Rzadko kiedy staram się energicznie zacinać, bo zawsze wtedy dochodziło do częstej utraty świnki. Łowię je też w przelewach. Wtedy nogami co jakiś czas rozkopuję żwir i automatycznie przyciągam pod same nogi świnki, które walczą między sobą o pokarm. Z czasem tę metodę unowocześniłem. Zakupiłem w sklepie małe pudełeczko z zapachem ochotki i raka, którymi podczas łowienia delikatnie nacieram moje nimfy. Skuteczność tej metody jest dość duża. Raz bardziej sprawdza się zapach ochotki, raz raka. Próbowałem też łowić brzany, ale w związku z dość małym stanem tej ryby w Sole dałem sobie spokój.