Pomorski łosoś z reńskim rodowodem. Materiały historyczne, Georg Moskwa
Pomorski łosoś z reńskim rodowodem. Materiały historyczne Georg Moskwa
Latem 2006 r. Artur Wysocki ze Słupska poprosił mnie o pomoc w wyszukaniu materiałów historycznych o rybostanie, szczególnie ryb łososiowatych, na Pomorzu. Zadanie wdzięczne ale niełatwe. Wynikami chciałbym podzielić się z gronem polskich, a szczególnie pomorskich, wędkarzy.
Bloch (1782-1784) opisał stan pogłowia łososia w dorzeczu Odry i na Pomorzu. Książka ta to „biały kruk“, oferowany obecnie w internecie za 14,5 tysięcy euro. W Meyers Konversations-Lexikon ze schyłku XIX w. w opisie Pomorza jest informację, że „ta prowincja znana jest z połowu łososi, minogów, śledzi i fląder”. Seligo (1926) podał, że dawne źródła niemieckie nie rozróżniają między łososiem i trocią wędrowną. Dane o połowach obu gatunków figurują pod nazwą Lachs (łosoś).
Dzięki pomocy Steffena Zahna z IRŚ w Poczdamie, koordynatora projektu „Łosoś w Brandenburgii”, otrzymałem kopie materiałów historycznych, dotyczących gospodarki rybackiej na Pomorzu w drugiej połowie XIX w. Były nimi zarówno roczne raporty (Circular... 1871-1888), jak i przegląd wydany przez Bornego (1882). Najbardziej interesował mnie łosoś i jego krewni.
Circular... podaje z niemiecką skrupulatnością dane o zarybianiu łososiem rzek pomorskich:
- „27 października 1871 r. wieczorem przyjechał do Słupska majster rybactwa, pan Müller, i dostarczył tam narybek łososia dla rzeki Słupi. Ryby, mimo że podczas całej podróży pociągiem z Freiburga (Badenia)*[1] (dwa dni) nie pobierały pokarmu, były w świetnej kondycji”.
- „Według informacji w numerze 6 naszego okólnika, z zakupionej przez towarzystwo w 1874 r. ikry łososia w ilości 300.000 sztuk przekazano do wylęgu bezpłatnie (m.in.):
- do pana nauczyciela Mohnicke w Słupsku/Pomorze 10.000 sztuk ikry”
- „W 1875 r. dzięki hojnej pomocy ministra rolnictwa Rzeszy umożliwiono nam [towarzystwu] zakup pół miliona sztuk ikry łososia, po części w cesarskiej hodowli w Hüningen (Lotaryngia)* i w hodowli pana Schustera w Freiburgu (Badenia)*, którą do wylęgu przekazano bezpłatnie do (m.in.):
- hodowli pana nauczyciela Mohnicke i dzierżawcy, pana Straussa w Letowie (Lantow), powiat Sławno - 10.000 sztuk ikry”.
- „W 1879 r. dla hodowli pana nadleśniczego Reckela w Friedrichschuld koło Treten (pod Miastkiem) przekazano 10.000 sztuk ikry z Freiburga (Badenia)*, z której uzyskano 9375 sztuk narybku dla Wieprzy”.
- „W 1881 r. w hodowli pana nadleśniczego Reckela w Friedrichschuld koło Treten (pod Miastkiem) z 10.000 sztuk ikry łososia, przy stracie (zaledwie) 95 sztuk podczas transportu, uzyskano 9.730 sztuk narybku, który wpuszczono do Wieprzy. Ikra pochodzi z hodowli pana Schustera, prezydenta miasta Freiburga (Badenia)*”.
- „W 1888 r. przekazano nauczycielowi Mohnicke w Słupsku 7.000 sztuk ikry łososia dla Łupawy, 7.000 dla Słupi i 16.750 dla Wieprzy”.
Czytając te materiały dochodzi się do wniosku, że o rezultacie projektu „Łosoś” w Cesarstwie Niemieckim decydowały dwa elementy: osoby które były jego duszą, jak
-17-
Mohnicke, profesor gimnazjum w Słupsku, oraz przychylność władz. Ten ostatni czynnik według polskiego przysłowia „pańskie oko konia tuczy”.
Przepisy ochronne przy ujściu Wieprzy uważam za wzorowe. Borne (1887) pisze: „dla rzek pomorskich pracują bez tchu, pan Mohnicke ze Słupska i pan Paul z Wusterbarth (nad Parsętą). Pan Mohnicke produkuje w następujący sposób ikrę łososia: jego hodowla znajduje się w pobliżu Słupska a tarlaki łowi w Darłowie. W basenie pod jazem w Darłowie na Wieprzy zbierają się późnym latem i jesienią, przed wejściem do rzeki na tarło, liczne łososie. Ujście Wieprzy jest własnością państwa, matecznikiem, a jaz posiada przepławkę. Łososie, które nie pokonują przepławki, na przełomie października i listopada łowi się siecią i przenosi do basenów. Baseny o szerokości 1 m i długości 3,8 metra mają silny przepływ wody. Dojrzewanie do tarła trwa niekiedy 8 do 10 tygodni. Pan Mohnicke zabiera ikrę do Słupska w celu przeprowadzenia wylęgu. Królestwo Pruskie pozwala na połów tarlaków pod warunkiem, że za każdą parę tarlaków wpuści się do Wieprzy 1000 sztuk wylęgu. Niestety, tarlaki często chorują w długiej niewoli. Od czasu budowy dachu nad basenami i kąpieli w solance sytuacja się poprawiła”.
Państwo przejęło także koszty drogiego transportu ikry przez Niemcy. Z Freiburga przez Berlin do Słupska to przecież 1200 km. Transport koleją był widocznie perfekcyjnie zorganizowany, a straty raczej śmiesznie niskie. Za tym wszystkim są oczywiście ludzie, tacy jak pan Mohnicke, zapaleńcy, którzy łososiowi poświęcili życie.
Nie zadziwia znajomość prawie każdej rzeczki w dużym wtedy Cesarstwie Niemieckim (od Niemna do Renu) przez Maxa von der Borne. To był fenomen, muszkarz i „święty wędkarski”. Jego pióra była też książka „Angelfischerei” (Wędkarstwo). Ten podręcznik każdego wędkarza, który pojawił się w 1875 r., ostatniego wydania doczekał się w 1988 r. Oczywiście daleko było wtedy działaczom do dzisiejszych standardów ekologii. Przy opisie rzek Borne skarży się na ścieki, śluzy, pułapki itd. i podkreśla ich szkodliwość ekologiczną - nie tylko dla łososia, ale i innych gatunków ryb. Świadomość ekologiczną więc miał. W Niemczech państwo nadal płaci za projekty, a wykonują je towarzystwa napędzane przez „zapaleńców”. Niemieckie prawo budżetowe wyklucza, że państwo same sobie finansuje projekty. Wybrane towarzystwo (klub) musi mieć jednak uznanie i być na liście odpowiedniego ministerstwa. U nas są to dwa związki wędkarskie - DAV i VDSF - oraz podlegające im kluby.
Analizując dane von der Borne o rzekach pomorskich zadziwia mnie, jak daleko wtedy łososie wchodziły do Słupi. Borne (1882) pisze:
- O Wieprzy (Wipper) - „po wybudowaniu przepławek na jazach w Darłowie (Rügenwalde) i Marienthal łosoś wpływa do Wieprzy do Pomiłowa (Marienthal), minogi do Pomiłowa, a trocie do Kanina (Kannin). Problematyczne jazy są poza tym przy Warcinie (Warzin) i Biesowicach (Beswitz). Wieprza ma szczególnie korzystne warunki dla pstrągów i lipieni”.
- O Słupi (Stolpe) - „w Powiecie Słupskim pstrągi i lipienie ustępują miejsca innym gatunkom ryb. Rybactwo w Prusach i Powiecie Bytowskim jest lepsze niż w Słupskim. Łosoś wchodzi do Słupi aż do Krosnowa (Krossnow) w Powiecie Bytowskim (!). Do Słupska łowi się minogi i pojedyncze jesiotry. Powyżej Słupska znajdują się dwie śluzy flisackie i 5 łososiowych. Na jednej z nich buduje się obecnie przepławkę. W Słupsku znajduje się, napędzana przez koła [młyńskie?], pułapka na łososie przy młynie. Należy ona do miasta. Słupia jest szczególnie bogata w węgorze”.
- O Łupawie (Lupow) - „łosoś przeskakuje przez sieci nastawione na węgorze przy ujściu rzeki w Rowach, dochodzi nieco powyżej Smołdzina (Schmolsin). Nie ma go w górnej
-18-
Łupawie. W Smołdzinie łowi się łososie, węgorze i minogi. Przy młynie (w Smołdzinie) znajduje się pułapka na łososie. Jeden sektor śluzy jest zagrodzony płotem, przez który przeskakują łososie”.
- O Łebie (Leba) - „rzeka Łeba cierpi latem na brak wody, a pstrągi i lipienie występują tylko na kamienistym podłożu. W Łebie spotyka się węgorze, łososie, trocie i minogi, a jesienią w jeziorze Łebsko spotyka się duże ławice siei wędrownej. Jaz w Lęborku jest dla ryb nie do przebycia; rzeka powyżej i niżej jazu nie ma przeszkód”.
Miejscowość Krosnowo w Bytowskiem to znacznie bardziej, niż obecnie, meta troci w Krzyni na Słupi i Dębicy Kaszubskiej na Szkotawie. Powodem są elektrownie wodne, które zbudowano w Krzyni w 1926 r., w Strzegominie w 1924 r. i Gałęzowie w 1920 r. na Słupi, a w Skarszowie Dolnym na Szkotawie już w 1894 r. Nie wiem, dlaczego w Wieprzy trocie wtedy wchodziły tylko do Kanina (Starego Krakowa). Czy był tam jaz? To piękny odcinek, który odwiedziłem w 2005 r., dochodząc z Chudaczewka wzdłuż rzeki. W Pomiłowie, historycznej mecie dla łososia, też nie widziałem jazu. Te w Warcinie (Kępicach) i Biesowicach to wiadomo, są bez zmian. Smołdzino z elektrownią z 1913 r. jest dzisiaj, niestety, nie do przebycia. O ile troć tam w ogóle dotrze.
Z dalszych rzek Pomorza, opisanych przez Bornego, zaskakująco pozytywna jest ocena Grabowej w stosunku do łososi i troci, choć widoczny jest ich schyłek. Dzisiaj o Grabowej mało się czyta. Dziwne, że autor nie pisze o tych rybach w Radwi (Radü)? A pstrągów do 6 funtów i lipieni do 3 funtów, jakie opisuje, tam się na pewno już nie znajdzie. Odwiedziłem Radew w 2004 r. Piękna, ale bezrybna rzeka. Miejscowy gliździarz w towarzystwie dwóch wilczurów łowił ich mikroskopijne niedobitki pod Białogórzynem. Pozytywna jest też ocena Redy dla łososiowatych. Autor wymienia łososia, troć i sieję wędrowną (Schnäpel).
Nie wiem, czy zarybianie rzek pomorskich łososiem było wspieraniem miejscowej populacji, czy też, jak w wypadku Drawy, reintrodukcją w 1874 r. wcześniej wymarłego gatunku rodzimego. Drawę zarybiali Niemcy także trocią w 1888 r. Dziwi mnie, że ikrę łososia wysyłano tylko z jednego źródła, górnego Renu. I to nie tylko na Pomorze, ale na teren całych Niemiec. Oczywiście, łosoś reński był gatunkiem rosłym i imponującym. Musiał taki być, bo miał jeszcze dłuższą podróż, jak wiślany. Już dwa razy odwiedziłem byłe tarliska łososia reńskiego pod wodospadem w Schaffhausen (Szwajcaria). Są imponujące. Niestety, łosoś reński wymarł pół wieku temu. Jego potomkowie w Drawie przeżyli jeszcze do 1985 r., wiec ponad sto lat. Gdy w 1979 r. złowiłem w Renie jednego z pierwszych łososi była to wtedy sensacja. Program reintrodukcji łososi i troci w Renie - „Lachs 2000” - niestety utknął w stagnacji. Problemy są nam znane: brak dobrych tarlisk, straty smoltów w turbinach elektrowni i tyraliera sieci w ujściu Renu w Holandii.
Dawne źródła niemieckie podają, że łosoś w dorzeczu Odry wchodził na tarło głównie do dopływów Warty i Noteci, a nie do rzek śląskich. Mimo tego, łososia w Odrze notowano aż do wysokości Koźla. Już w 1840 r. łosoś w dorzeczu Odry praktycznie zaginął. Wolter i Freyhof (2005) cytują W. Gerharda (1893), który datuje ponowne ukazanie się łososia w Drawie od 1874 r. Niemieckie Towarzystwo Rybackie zarybiło w latach 1869-1879 dorzecze Warty, w tym Drawy i Korytnicy, 1,5 milionami sztuk narybku łososia. Już w 1887 r. złowiono w dorzeczu Warty 1.130 sztuk łososia o przeciętnej masie 6-15 kg. W tym samym czasie, między 1872 i 1876 r., złowiono w Odrze, na wysokości Krosna Odrzańskiego, ostatnie 13 sztuk łososia.
Jaka jest przyszłość łososia pomorskiego? Moim zdaniem kluczem są ludzie, zapaleńcy, którzy chętni są poświęcić się przyszłości tej szlachetnej ryby. W przeszłości Max von der
-19-
Borne i Mohnicke to byli wyjątkowi ludzie i od takich wszystko zależy. Ale i obecnie są tacy ludzie. Towarzystwa jak „Trzech rzek”, „Przyjaciół Parsęty”, „Przyjaciół Łeby” oraz inne w Polsce, są warte podziwu. Moim zdaniem, to jedyna perspektywa na przyszłość.
Literatura cytowana:
Bloch M. 1782-1784. Oekonomische Naturgeschichte der Fische Deutschlands. Berlin
Borne M. 1882. Fischereiverhältnisse des Deutschen Reiches, Österreich-Ungarns, der Schweiz und. Luxemburgs. Berlin.
Circular des Deutschen Fischerei Vereins DFV [Okólnik Niemieckiego Towarzystwa Rybackiego]. Roczniki 1871-1888.
Meyers Konversations-Lexikon. 1885-1890. Leipzig und Wien. (Jest wiele wydań).
Seligo A. 1926. Die Fischerei in den Fliessen, Seen und Strandgewässern Mitteleuropas (Handbuch der Binnenfischerei Mitteleuropas, Band 5). Stuttgart.
Wolter C., Freyhof J. 2005. Die Fischbesiedlung des Oder-Einzugsgebietes. Nationalpark-Jahrbuch Unteres Odertal, Nationalparkstiftung, Unteres Odertal, Schwedt, 2005: 37-63.
[1] * Były to więc łososie z Renu (!).