O lipieniach Czarnego Dunajca
O lipieniach Czarnego Dunajca
Czarny Dunajec należy do rzek, nad którymi – niestety, nad czym bardzo ubolewam – rzadko miałem przyjemność przebywać. Podkreślam „niestety” z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to jedna z najpiękniejszych wód górskich w Polsce. Na długim odcinku między Czarnym Dunajcem i Nowym Targiem jest nieuregulowana, niosąc krystalicznie czystą i zimną wodę. Płycizny przeplatają się z dołami głębokimi na ponad dwa metry. Po drugie, z Czarnego Dunajca wywodzi się mój ród, zamieszkujący tę okolicę od niepamiętnych czasów. Jest to woda, nad którą spędził swoje dzieciństwo mój ojciec, zapalony wędkarz, łowiący zarówno na muszkę, jak i do ręki, jak przystało na prawdziwego górala, mieszkającego parę metrów od rzeki. Jego wspomnienia z lat 30. i 40. XX w. przedstawione zostały w P&L nr 6 i 15.
Mój pierwszy wypad z wędką nad Czarny Dunajec odbył się w lipcu 1977 r. Do długiego na 4.5 metra wędziska przymocowałem tejże długości żyłkę, a na jej końcu sztuczną „muszkę”. Ta pierwsza w moim życiu sporządzona „muszka” była niedużym pasemkiem włosów z mojej głowy przywiązanym niezdarnie nitką do haczyka. Uzbrojony w taki zestaw wybrałem się nad wodę tuż poniżej miasta Czarnego Dunajca. Gdy spuściłem muszkę na wodę i prowadziłem ją smużąc po powierzchni, to co chwilę wyskakiwał do niej jakiś pstrąg. Po złowieniu kilku niedużych ryb puściłem muszkę w głębszą rynnę z szybkim uciągiem wody. Wyskoczył do niej duży pstrąg i oczywiście urwał zestaw, bo nie było kołowrotka. Wówczas w rzece było tyle ryb, że wystarczyło do wody wrzucić dosłownie podeszwę od starego buta, by ryby biły się o nią.
Na kolejny wyjazd z wędką przyszło mi czekać aż ćwierć wieku. W trakcie urlopu, który spędziłem w okolicy Nowego Targu latem 2003 i 2004 r. kilkakrotnie udałem się nad Czarny Dunajec, zarówno na górny, jak i dolny odcinek. Urok rzeki pozostał bez zmian, w odróżnieniu od populacji ryb. Wówczas nad Podhalem były intensywne deszcze i mój połów odbył się po wysokiej wodzie. Przedstawiony niżej materiał pochodzi właśnie z tego okresu.
Ryby z 8 i 9 listopada 2003 r. natomiast są z połowów członków Warszawskiego Towarzystwa Pstrągowego. W tabeli ująłem też jednego mojego pstrąga tęczowego złowionego 11 listopada 2004 r. w okolicy Krauszowa. Jesienią woda była niska i czysta, zresztą jak zwykle o tej porze roku.
Uwagi o odżywianiu się i kondycji ryb
1. Interesująca jest obecność licznych chruścików Rhyacophila u lipienia z 12 sierpnia, złowionego w Koniówce. Dominowały puste kokony, ale było też kilka świeżych z poczwarkami. Powodem dużej dostępności tych chruścików była wysoka woda pod koniec lipca, powodująca przemieszczanie się kamieni i odrywanie kokonów od podłoża. Podobne zjawisko zaobserwowałem w tym samym czasie także na Białym Dunajcu (zob. P&L nr 34). Dane z Czarnego Dunajca potwierdzają wniosek z Białego Dunajca, że kokony Rhyacophila mogą przebywać w żołądkach lipieni ponad tydzień, a może nawet dwa tygodnie.
2. W żołądku tegoż lipienia było też wiele organizmów pochodzenia lądowego, głównie imagines muchówek. Zapewne zostały one pobrane w toni, a nie z powierzchni wody. Ryba bowiem została złowiona w głębokim (ponad 2 m) dole, gdy muszka spływała przy dnie.
-2-
Tabela 1. Zawartość żołądków 9 lipieni i jednego pstrąga tęczowego (11.XI) złowionych w Czarnym Dunajcu (skróty: l – larwa, k – kokon, p – poczwarka, im – imago, w – wylinki, x - niepoliczone).
2003 2003 2003 2004 2004 2004 2004
12.VIII 8.XI 9.XI 24.VII 27.VII 11.VIII 11.XI
Liczba ryb: 1 1 1 1 3 2 1
Chruściki
Rhyacophila l 2 2 2
Rhyacophila k + p 21 1
R. nubila1) l 1
Psychomyia pusilla l 1
Hydropsyche l 36 1
Polycentropus flavomaculatus l 3
Hydroptila l 1
n. det. l 1 1
Jętki
Baetis l 131 9 3 60 6 1
Oligoneuriella rhenana l 25 91 26
Oligoneuriella rhenana w 6
Heptageniidae l 11 58 10 6
Heptageniidae w x 2
Seratella ignita l 3 11 30 8
S. ignita im 1
Leptophlebiidae l 1
Muchówki
Chironomidae (ochotki) l 6 1 1 3 1
Chironomidae p 6 6 1
Chironomidae im 14 1
Simuliidae (meszki) l 20 4 1
Atherix ibis l 1
n. det. l 1 2
Widelnice
Leuctra l 15
Perlodidae l 5 4
Perlodes microcephala2) l 2
P. microcephala w 2
Dinocras megacephala2) l 6 1 2
n. det. l 1
Sialis l 1
Hydracarina (wodopójka) 2 1
Ancylus fluviatilis (przytulik) 3
Bezkręgowce lądowe
Heteroptera (pluskwiaki) 1
Hymenoptera (błonkówki) 3
Formicidae (mrówki) 1 1 1
Homoptera (pluskwiaki) 4
-3-
Aphidae (mszyce) 2
Diptera im (muchówki) 21
Diptera p 2
Aranei (pająki) 2
Razem 241 88 78 51 204 49 12
Liczba ofiar na 1 lipienia 241 88 78 51 68 25 12
1) Det. E. Buczyńska
2) Det. dr M. Kłonowska-Olejnik
3. W żołądku lipienia złowionego 8 listopada tuż powyżej Nowego Targu było stosunkowo dużo wylinek, zwłaszcza jętek z rodziny Heptageniidae. Rzadko się zdarza, by dzikie ryby pobierały wylinki w większej ilości, bo nie mają one wartości energetycznej. Duża ilość fragmentów roślin i drewna, igieł świerków, itp. w żołądkach niektórych lipieni wskazuje, że w pewnych okresach jest mniejsza dostępność pokarmu i lipienie pobierają niemal wszystko, co spływa z wodą.
4. Zwraca uwagę duża liczba larw jętki Oligoneuriella rhenana w żołądkach ryb złowionych powyżej Ludźmierza. Żołądki tych ryb wyglądem przypominały kiełbasę, z uwagi na dużą ilość pokarmu. U jednej ryby z 3 lipca było aż 41 larw tej jętki.
5. Zwraca uwagę obecność dużych widelnic – Perlodes microcephala i Dinocras megacephala, o długości ciała nawet ponad 2 cm. Były to największe ofiary w żołądkach ryb.
6. Ryby z okresu letniego zostały zmierzone i zważone. Oto dane:
Lp. Długość (mm) Masa (gr)
1. 303 248
2. 305 240
3. 307 258
4. 308 227
5. 316 275
6. 343 374
Z tych danych wynika, że lipienie w Czarnym Dunajcu mają generalnie dobrą kondycję.
Wnioski i obserwacje wędkarskie
1. W podanych terminach łowiłem tylko na nimfę. Z jednej strony wynikało to z braku (lub słabego) żerowania powierzchniowego. Z drugiej zaś, większe ryby przebywały niemal wyłącznie w najgłębszej wodzie. By skusić je często należało prowadzić przynętę jak najgłębiej.
2. Latem najlepsze wyniki miałem podczas opadającej (jeszcze wysokiej, ale już czystej) wody. W niektórych miejscach dosłownie co kilka rzutów była ryba – lipień albo pstrąg. Liczba ryb w wodzie wydawała się być ogromna. Gdy w tych samych miejscach łowiłem po paru dniach liczba brań była znacznie mniejsza. Ewidentnie ustabilizowanie się poziomu wody sprzyja mniejszej aktywności ryb.