Jazie na sztuczną muszkę
Jazie na sztuczną muszkę
Jacek Ośw (15.II.2009): Ja osobiście bardzo często łowię jazie na Sole poniżej ostatniej kładki. Muchami, na które padały jazie, to klasyczne mokre muchy i nimfy. Parokrotnie też udało mi się złowić takie 30-taki na chrusta. Największe jednak jazie złowiłem 2 lata temu poniżej mostu kolejowego na woblery Janusza Widła. (www.flyfishing.pl)
Łukasz (20.V.2007): Ja swoje jedyne trzy sztuki, jak do tej pory (ale każdy powyżej 50 cm), miałem na pomarańczowego puchowca na haku 2/0. Do tego ze stalowym przyponem, bo miały być szczupaki. Pierwszy zebrał muchę z powierzchni, gdy po pierwszym rzucie próbowałem ją zatopić.
Tomasz P: Łowiłem piękne jazie, a właściwie „jaziory” na mokrą muszkę, jakieś 30-50 cm pod powierzchnią wody. Było to na ujściu Serafy (to taki, właściwie ściek) do Wisły. Niestety nie pamiętam, jaka to była muszka. Na pewno ze skrzydełkami, haczyk w granicach #10. Warunkiem było agresywne prowadzenie muchy, jednostajnym ruchem. Tak, jak podczas podnoszenia wędki do góry.
Piotr Lipiec: Ja w tym roku zaliczyłem około 40 szt. jazików, takich od 25 do 35 cm. Niestety większe nie weszły z zalewu, ponieważ utrzymuje się cały czas bardzo niska woda.
-20-
Wszystkie skusiły się na chrusta z CDC na haku 17 Tiemco. [...] Stosuję metodę na upatrzonego. Z racji, że jazików jest sporo, to obserwuję tylko wodę idąc brzegiem. Jak wypatrzę oczko, to tam posyłam muszkę. Zwykle w kilka przepłynięć muszki jazik daje się skusić bez problemu. Zabawa przednia. (www.flyfishing.pl)
S. Cios: Od czasu napisania relacji o połowie jazi w P&L nr 12 w 1995 r., miałem przyjemność łowić te ryby na muszkę w wielu różnych wodach – w Polsce i Finlandii. Poniżej podaję informacje zaczerpnięte z moich notatek.
Na Sanie powyżej Osławy w trakcie niskiego stanu wody 22 czerwca 2003 r. złowiłem kiedyś kilka sztuk (największe około 35 cm) na mokrą muszkę prowadzoną pod powierzchnią wody. Brania były zdecydowane i dobrze było widać, jak ryba podnosiła się z dna, sunęła za muszką i zgarniała ją.
Na Giełczwi (lewobrzeżnym dopływie Wieprza koło Lublina) od m. Piaski w dół łowiłem jazie 26-27 kwietnia 2003 r., wspólnie ze ś.p. Tadeuszem Łabędziem. Jest to nieduży potok z silnym nurtem (w środkowym i górnym odcinku były pstrągi) i czystą wodą. W niektórych miejscach było dobrze widać te ryby na dnie. Złowiłem kilka sztuk na muszki podpowierzchniowe. Tadeusz natomiast łowił je na nimfy. Z jego informacji wynikało, że w Giełczwi można łowić jazie na muszkę praktycznie przez cały rok. Trafiały mu się, a także jego znajomym z Piasek, duże ryby, nawet do dwóch kilogramów.
W latach 2003-2005 łowiłem jazie w niedużym potoku uchodzącym do Wisły w pobliżu Sobieni Jeziory (nieco na południe od Warszawy). W drugiej połowie kwietnia jazie przebywały w cieku, w związku z ciągiem na tarło. Kiedy było słonecznie i ciepło można je było skusić na mokre muszki prowadzone pod powierzchnią wody (pojawiała się charakterystyczna fala i zdecydowane zgarnięcie muszki). Trafiały się sztuki powyżej 40 cm, choć w wodzie widziałem znacznie większe osobniki. Później na początku maja zanim pokazała się roślinność, w niektórych miejscach w owym „potoku” (woda była w zasadzie stojąca) można było wygodnie łowić jazie w granicach 20-30 cm, również na muszki podpowierzchniowe.
Od końca września do połowy października w latach 2001-2002 łowiłem też jazie w dolnej Rządzy koło Załubic, około kilometra powyżej ujścia do Zalewu Zegrzyńskiego. W tym okresie potrafiły one wychodzić nawet na płytką wodę z piaszczystym dnem, na którym były dobrze widoczne, i można było mieć dobrą zabawę z rybami w granicach 20-25 cm. O większe sztuki było trudno. Również wtedy łowiłem na mokre muszki podpowierzchniowe.
Jeśli chodzi o Finlandię to wiele jazi (nawet do dwóch kilogramów) złowiłem w rzece Tengeliönjoki w Laponii na nimfy prowadzone głęboko w nurcie (nierzadko w typowych lipieniowych miejscówkach), a także na duże mokre muszki (zob. P&L nr 39). Jedną sporą sztukę złowiłem też w Karelii w jeziorze, do którego wpada rzeka Ruuna (zob. P&L nr 23). Łowiłem wtedy okonie z łodzi na duże mokre muszki prowadzone na głębokości około dwóch metrów. Branie jazia było zdecydowane.
Podsumowując moje doświadczenie:
1. Jazie znakomicie nadają się do połowu na sztuczną muszkę, stanowiąc wyśmienitą alternatywę dla ryb łososiowatych na terenie środkowej Polski. Są najbardziej „muchowe” ze wszystkich naszych ryb z rodziny karpiowatych. Można je bowiem łowić na nimfę, mokrą, suchą i streamera. Dobór optymalnej metody i przynęty zależy od charakteru wody i warunków pogodowych. Z zasady preferuję metodę podpowierzchniową, gdyż dostarcza najwięcej emocji, jest najbardziej widowiskowa i skuteczna.
-21-
2. Połów jazi bywa nieraz bardziej emocjonujący, aniżeli pstrągów lub lipieni. Tym bardziej, że ryba nie jest zbyt płochliwa i nieraz można ją obserwować, jak się zachowuje od momentu podania przynęty do chwili jej zgarnięcia. Całość odbywa się jak na filmie w zwolnionym tempie.
3. Jazie można łowić na muszkę w zasadzie przez cały rok, gdyż ta ryba jest aktywna i żeruje na okrągło. O różnych porach roku należy tylko dobrać właściwą wodę i metodę.
4. W zasadzie jazia można złowić na niemal każdą muszkę. Ja jednak preferuję nieduże czarne muszki, typu Red Tag lub Zulu. Są po prostu dobrze widoczne i żaden szanujący się jaź nie jest w stanie im się oprzeć.