• 1
  • 2
  • 3

Nasi partnerzy

Spotkanie z wydrą, Jarosław Drożdż

Spotkanie z wydrą, Jarosław Drożdż

W ubiegłym roku wiosną miałem osobliwe spotkanie z wydrą. Po rozłożeniu sprzętu i wciągnięciu spodniobutów udałem się na połów. Łowiłem pod mostem w Postołowie na Sanie. Jeszcze jak się przebierałem koło samochodu zauważyłem, że coś ciemnego wypadło z krzaków i szybko pobiegło w kierunku wody. Myślałem, że to może jakiś szczur wodny, czy coś podobnego. Wchodząc już do wody zauważyłem w trawie ciemny, okrągły, mały, puszysty kłębek. Była to mała wydra, która spała. Mogła mieć ze dwa, może trzy miesiące. Jako, że po pewnym czasie brak było komunikacji pomiędzy mną a rybami, udałem się do samochodu, aby się nieco ogrzać. Było wówczas zimno, wiał dość mocny, zimny wiatr. Z kierunku NW. Wydra spała dalej. Pomyślałem – jak się obudzi, to zapewne będzie głodna…

Pstrągi nie żerowały, ale przy brzegu zauważyłem stadko kleni. Nie widziałem, żeby żerowały, ale na rzuconego blisko brzegu, agresywnego, brązowego palmerka, rzucały się chciwie. Złowiłem trzy i pospiesznie zaniosłem je wydrze. Tam je pokroiłem, zmieniłem zestaw i udałem się w dół rzeki. Po jednej godzinie bezowocnego łowienia wróciłem z powrotem pod most. Po rybach i wydrze ani śladu. Słyszałem jedynie jej gwizd w górze rzeki, zapewne udawała się pod prąd w poszukiwaniu rodziny. Po pół godzinie udałem się w drogę powrotną do domu, szczęśliwy i nieco zdziwiony tym wszystkim, co spotkałem.

*             *             *

W marcu 2010 r., w związku z 60. rocznicą PZW, ukazała się publikacja autorstwa S. Ciosa i J. Jaskulskiego – Wędkarstwo w Polsce na dawnych pocztówkach. Wydawcą jest PZW.

[H. Jałoszyński (recenzja z 7.VI.2010): Moim zdaniem jest to bardzo cenna publikacja, świadcząca o tym, że nasze wędkarskie hobby nie ogranicza się tylko do moczenia kija w wodzie, czy biczowania wody sztuczną przynętą, ale zawiera elementy kulturoznawcze, czasem tak rzadkie, jak ta książeczka. Więc mimo mojej krytycznej oceny działalności wydawniczej Związku, której niejednokrotnie dawałem wyraz, tym razem muszę podziękować (chapeau bas!) Zarządowi Głównemu PZW za obydwie „jubileuszowe” publikacje (ta druga to J. Rozwadowskiego Nasze ryby – przyp. SC), życząc, aby takie jubileusze, w taki sposób komplementowane, odbywały się każdego roku. www.wcwi.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3159&Itemid=1]

o mnie
Studiował na Uniwersytecie Sophia(ang.) w Tokio (1975–1976) i w Szkole Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie (1976–1980). W 2004 obronił na SGH napisany pod kierunkiem Bogdana Grzelońskiego doktorat Gospodarcze i społeczne znaczenie ryb w Polsce od X do XIX w.[2] W latach 1988–1992 pracował w Konsulacie Generalnym RP w Mediolanie, a w latach 1997–2001 i 2005–2009 w Ambasadzie RP w Helsinkach, w tym jako chargé d’affaires w 2007. Hobbystycznie zajmuje się wędkarstwem muchowym. Jest sekretarzem na Polskę brytyjskiego Stowarzyszenia Lipienia (Grayling Society), otrzymując w 2014 doroczną honorową nagrodę Broughton Trophy za wkład w działalność organizacji. Pełnił funkcję tzw. Organizatora Międzynarodowego (International Organizer) Mistrzostw Europy FIPS-Mouche w wędkarstwie muchowym w 2005 w Lesku,
Inne artykuły autora