Wędkowanie w Finlandii, cz.VII Lipienie z YLÄINENKOSKI
W prawie wszystkich jeziorach środkowej i wschodniej Finlandii, zwłaszcza dużych i z czystą wodą, żyją ryby łososiowate. Między jeziorami są krótkie bystrzyny. Wśród najciekawszych łowisk (na skalę europejską, a może nawet światową) są wody w okolicach jeziora Konnevesi (kilkadziesiąt kilometrów na północny wschód od Jyväskylä). Według informacji lokalnego wędkarza lipienie w okolicznych wodach pochodzą z udanej introdukcji dokonanej w latach 30-tych bieżącego stulecia. Materiał zarybieniowy pochodził z jeziora Ładoga.
W prawie wszystkich jeziorach środkowej i wschodniej Finlandii, zwłaszcza dużych i z czystą wodą, żyją ryby łososiowate. Między jeziorami są krótkie bystrzyny. Wśród najciekawszych łowisk (na skalę europejską, a może nawet światową) są wody w okolicach jeziora Konnevesi (kilkadziesiąt kilometrów na północny wschód od Jyväskylä). Według informacji lokalnego wędkarza lipienie w okolicznych wodach pochodzą z udanej introdukcji dokonanej w latach 30-tych bieżącego stulecia. Materiał zarybieniowy pochodził z jeziora Ładoga.
W dniach 21-22 sierpnia 1999, dzięki uprzejmości Jormy Kuusinena z Jyväskylä, miałem przyjemność (i niewątpliwy zaszczyt, z uwagi na przepisy klubowe) łowić na bystrzynie zwanej Yläinenkoski (koski znaczy bystrzyna). Od co najmniej 20 lat woda jest dzierżawiona
-14-
przez niewielki klub (obecnie liczy 15 członków). Jest to zresztą nietypowy klub - członkowie pochodzą z niemal całego kraju, ale nie ma żadnych zebrań ani szerszych kontaktów między nimi. Łączy ich przede wszystkim przyjemność łowienia w tej pięknej wodzie. Łączy też gruby portfel; składka członkowska wynosi bowiem aż – 3000 FIM rocznie.
Bystrzyna ma około 400 m długości. Jest szeroka na ponad 100 m, ale o zbliżonej głębokości. W wodzie jest dużo głazów (nawet do 3 m średnicy). Woda jest krystalicznie czysta.
Podczas mojego pobytu stan wody był niski (suche lato). Praktycznie wszędzie można było brodzić bez żadnego problemu, poza końcowym odcinkiem, w którym była wolna głęboka rynna.
Zwyczaje panujące w klubie
1. Członkowie klubu zwyczajowo łowią tam z łodzi. W przypadku połowu na muszkę łowi się na duże muchy łososiowe i streamery, lub na obciążoną nimfę na długim sznurze, która po przepłynięciu paru metrów jest następnie trzymana. Nikt tam nie łowi podczas brodzenia. Ogromnym zaskoczeniem dla mojego gospodarza był fakt, że nie chciałem łowić z łodzi i odważyłem się brodzić. Nie bardzo wierzył, że nawet mogę przejść na drugą stronę. W rzeczywistości jest to wymarzona wody na połowu na nimfę, zwłaszcza przy niskim stanie.
2. Połów odbywa się od 15 listopada do 10 września. W sierpniu wolno łowić tylko na sztuczną muszkę, w pozostałym okresie na wszystkie przynęty. Wolno zabrać wszystkie ryby powyżej wymiaru ochronnego (pstrąg potokowy - 40 cm, lipień – 35 cm).
3. Nad rzeką jest niewielka wiata, w której można znaleźć schronienie podczas deszczu, lub by przyrządzić posiłek. Pośrodku wiaty jest prosty, ale solidny niski stół, na skraju którego jest przytwierdzona miarka metrowej długości. W ścianie wisi kilka niezbędnych atrybutów: waga, termometr i korkociąg. Jest też plastikowy pojemnik, w którym jest dziennik połowu na dany rok. Każdy wędkarz ma swoją stronę, w której wpisuje datę i wyniki połowu.
Dziennik jest bardzo przydatny. Po pierwsze, przyjeżdżając nad wodę można się szybko zorientować jakie były wyniki w ostatnich dniach. W dzienniku zwróciły moją uwagę następujące zapisy:
Lipienie: 30.VI – 1.04 i 0.975 kg, 3.VIII – 44.5 cm, 11.VIII – 51 cm
Pstrągi potokowe: 19.IV – 2.0 kg, 2.VI – 3.29, 29.VI – 2.35, 7.VII – 3.45 (66 cm), 9.VIII – 4.26.
Pstrąg tęczowy: 13.V – 3.5 kg.
Sieja: 1.1 kg (w czerwcu)
Po drugie, pod koniec sezonu dokonuje się podsumowania. Za każdego zabranego pstrąga potokowego wędkarz musi wpłacić na konto klubu cenę 6 rocznych palczaków (jest to opłata dodatkowa oprócz wspomnianej składki 3000 FIM). Za każdego lipienia wpłaca się równowartość ceny 4 małych lipieni. Następnie w pobliskiej hodowli zakupuje się materiał i zleca dokonanie zarybienia.
4. Na ścianie wiaty jest też szczegółowa mapka terenu (wykonana jesienią 1994), z zaznaczonymi większymi kamieniami i rynienkami. Na mapce zaznaczono również miejsca złowienia największych ryb w ostatnich dwudziestu-paru latach, wraz z danymi o rybach. Oto dane o lipieniach (masa - w gramach, oraz data połowu):

Z tego zestawienia jasno wynika, że na tych 400 metrach złowiono więcej rekordowych ryb, niż we wszystkich polskich wodach w ostatnich 50 latach, razem wziętych.
Członkowie klubu uczciwie prowadzą zapisy. Nikomu nie przychodzi do głowy by oszukiwać kogokolwiek (a zwłaszcza samego siebie). Są to wędkarze o odpowiednim statusie, nie tylko materialnym ale i kulturowym.
5. Każdy członek klubu ma prawo zaprosić w ciągu roku trzy osoby na wspólne wędkowanie na tej wodzie. Dostąpiłem takiego zaszczytu ze strony mojego gospodarza - Jormy Kuusinena.
Obserwacje wędkarskie
Łączny czas efektywnego połowu, wynosił około 10 godzin. Złowiłem 27 lipieni, z których tylko jeden przekroczył 35 cm. Zabrałem jednak kilka krótkich lipieni, gdyż znikoma była szansa ich przeżycia, jako że haczyk przebił oko (z uwagi na dużą presję wędkarską wiele ryb miało rozerwany pysk, co powodowało, że w wyniku stosowania większych haczyków wchodziły one daleko w kącik i głęboko wbijały się w głowę). Było też sporo pstrągów potokowych (największe miały 44 i 41.5 cm). Były też trzy tęczaki (dwudziestaki) pochodzące z pobliskiej hodowli; jako ryby obcego pochodzenia nie mają one tam wymiaru ochronnego. Ponadto, w rzece były też ogromne ilości płoci i uklei; brały one nawet na środku bystrzyn w miejscach typowo lipieniowych (co parę rzutów była płoć na haczyku).
Łowiłem głownie na nimfę. Stosowałem muszki różnej wielkości (największe były na haczykach #8) i barwy. Dobre były zarówno duże jaki i małe, jasne jak i ciemne (mimo iż prawie wszystkie ofiary ryb były ciemne, prawie czarne). Łowiłem też trochę na mokrą muszkę, na którą skusiły się pstrągi i lipienie.
Brak dużych ryb, na których mi najbardziej zależało, przypisałbym dwóm czynnikom: przebywaniem większości kardynałów w tym okresie w jeziorze (z powodu chłodniejszej wody, zwłaszcza w głębszych partiach), oraz przełowieniu tych nielicznych, które pozostały w rzece od wiosny.
Interesował mnie sposób połowu dużych lipieni przez miejscowych wędkarzy. Większość wymienionych wcześniej okazów została złowiona na spinning albo na mokrą muszkę (niekoniecznie małą), z zasady przypadkowo podczas połowu pstrągów. Ciekawych
-16-
Tabela 1. Zawartość żołądków 7 lipieni złowionych w Yläinenkoski, 21-22.VIII.1999 (skróty: l – larwa, p – poczwarka, pp – pływająca poczwarka chruścika, im – imago).

informacji udzielił mi natomiast miejscowy 65-cioletni Fin, Tarmo Kallio, który od wielu lat łowi tam ryby. Otóż jesienią i w zimie duże lipienie często są łowione w rzece przypadkowo podczas połowu miętusów na rzutki, przy użyciu głowacza jako przynęty (głowacze łapie się za pomocą niewielkiego ościenia - przewracając kamienie, na następnie nabijając je na ostrze). Największy lipień, którego on widział, miał masę 2.64 kg; został złowiony na spinning.
Odżywianie się i kondycja ryb
Do analizy zabrałem 7 lipieni. W tabeli 1 przedstawione są odnośne dane. Oto ciekawsze spostrzeżenia:
1. Żerowanie było stosunkowo dobre (średnia ilość ofiar na jednego lipienia wynosiła 135). Jednakże należy zwrócić uwagę, że prawie wszystkie ofiary były niewielkich wymiarów, co sprawiało, że łączna masa pokarmu była niewielka.
2. Współczynniki kondycji ryb są stosunkowo niskie. Może to wynikać z niewielkiej ilości dostępnego pokarmu, jak również z wysokiej temperatury wody w lecie (do 200C; w dniu połowu było 170C) i wynikającego słabego żerowania ryb o tej porze roku.
3. Warto zwrócić uwagę na całkowity brak żerowania powierzchniowego, mimo iż woda była czysta, a wieczorem był dosyć intensywny wylot owadów i lot godowy jętek i chruścików. Ewidentnie ryby żerowały tylko przy dnie, co zresztą potwierdza obecność kamieni (największy prawie jeden cm długości) w żołądkach dwóch lipieni.
4. Zwraca uwagę prawie całkowity brak pokarmu pochodzenia lądowego (była tylko jedna mszyca - Aphididae), mimo iż było ciepło, oraz spadło trochę deszczu (te czynniki
-17-
pogodowe zazwyczaj zwiększają ilość dostępnego pokarmu pochodzenia lądowego). Interesujący dla mnie jest fakt, że jezioro, z którego wypływa rzeka, nie generuje pokarmu typu lądowego.
5. Interesująca jest obecność brązowych kokonów Rhyacophila (część z nich zawierała poczwarki, a część była pusta). W innych wodach takie kokony stwierdzałem w żołądkach tylko w przypadku wysokiego stanu wody (szczegóły patrz w mojej książce – s. 45). Trudno jest mi obecnie ustalić przyczyny występowania kokonów u tych ryb.