Wędkowanie w Finlandii, cz.VIII Oryginalna metoda połowu łososia i troci na muszkę
Veli-Pekka Rusanen jest jednym z najlepszych znawców łososi i troci w rzece Vantaa koło Helsinek. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że z powody choroby nóg zawsze chodzi z laską.
Veli-Pekka Rusanen jest jednym z najlepszych znawców łososi i troci w rzece Vantaa koło Helsinek. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że z powody choroby nóg zawsze chodzi z laską.
Praktycznie w ogóle nie wchodzi do wody; na ogół wybiera miejsca, w których może łowić na muszkę z lądu. We wrześniu 1997 kilkakrotnie wybrałem się z nim na połów troci i łososi w ujściu Vantaa do zatoki w Helsinkach, jakieś 9 km od mojego domu.
Nurt rzeki jest w tym miejscu bardzo wolny; woda zaś jest na ogół mętna („żur”), z powodu dużej ilości zawiesiny. Brzeg rzeki jest wybetonowany. Połów odbywa się o świcie.
Jego metoda jest niezwykle oryginalna. Łowi muchówką AFTM 9, długości 9½ stopy. Sznur pływający. Cały przypon ma grubość 0.40 mm; podkład liczy 200 m. Silny zestaw jest konieczny z uwagi na siłę ryb (trafiają się osobniki powyżej 10 kg). Przynętą jest zazwyczaj ciemna mokra muszka o długości do 5 cm, na haczyku #2-4.
Veli-Pekka wykonuje rzut o długości do 10 m, w zasadzie prostopadle do brzegu. Następnie ... kładzie wędkę na ziemi. Z kieszeni wyciąga fajkę i tytoń, po czym powoli odbywa się ceremonia czyszczenia fajki i a następnie ubijania tytoniu. Gdy już wszystko jest gotowe w ruch idzie zapalniczka i następuje delektowanie się aromatem tlącego się tytoniu. W międzyczasie wędka cały czas leży na ziemi. Słaby nurt sprawia, że sznur się wybrzusza i wolno zbliża się do brzegu. Muszka spływa na głębokości ok.1-1.5 m, prawie nieruchomo (co najwyżej kołysze się w takt fal). Po paru minutach Veli-Pekka bierze wędkę i przerzuca.
Branie ryby polega na delikatnym pociągnięciu końca sznura. Veli-Pekka, bez pośpiechu, podchodzi wtedy do wędziska. Unosi i lekko przycina. Ryba jest, albo jej nie ma.
Filozofia tej biernej metody połowu jest prosta. Ryba podpływa do muszki i bierze ją do pyska. Przynęta nie jest wypluwana, lecz pozostaje w pysku przez jakiś czas. Wędkarz ma wystarczająco dużo czasu by podnieść wędkę i przyciąć rybę. Tą metodą łowi łososie, troć wędrowną oraz sieję wędrowną (tę ostatnią w październiku, kiedy wchodzi na tarło).