Wędkowanie w Finlandii. Cz. IX. Lipienie z jeziora Höytiäinen
Wędkowanie w Finlandii. Cz. IX. Lipienie z jeziora Höytiäinen
Dzięki pomocy fińskich kolegów trzykrotnie miałem okazję łowić lipienie w jeziorze Höytiäinen (20 km na północ od m. Joensuu w Karelii). Jezioro ma ponad 40 km długości, głębokość do 59 m, oraz bardzo liczne wyspy, „górki” i wypłycenia. Woda jest krystalicznie czysta, ale o odcieniu lekko brunatnym. Dno jest kamieniste. Roślinność jest raczej uboga, a w miejscach odsłoniętych od wiatru jest zazwyczaj piasek i żwir. We wszystkich podanych tu okresach łowiłem przy wyspach na środku jeziora (w okolicy wyspy Varpasaari). W tych bowiem miejscach znajdowały się lipienie, z uwagi na wysoką zawartość tlenu w wodzie. Poniżej podaję dużą ilość szczegółów związanych z połowem lipieni, gdyż pozwalają one ukazać złożoność wędkowania w wodach stojących.
Wędkowanie
1. 27 i 28 września 1999.
Pierwszego dnia łowiliśmy w godzinach 12.00-16.00. Wiatr był słaby, a temperatura powietrza wynosiła 7.5˚C (wody – 10˚C). Motorówką popłynęliśmy na środek jeziora. Dopłynęliśmy do skalistego „garbu” o długości kilkunastu metrów, wystającego z wody
-12-
zaledwie na kilkanaście centymetrów i szerokości około metra. Garb był pokryty glonami, a chodzenie po nim przypominała balansowanie na linie.
Po kilku rzutach na mokrą muszkę podpowierzchniową wyjąłem pierwszego lipienia – 39.7 cm. Zaskoczenie moje było ogromne, a wyniki zapowiadały się rewelacyjnie. Ryby jednak nie poszły za ciosem i do końca naszych łowów nawet nie zbliżyliśmy się do tej długości. Na garbie miałem jeszcze jednego dobrego lipienia, jednego krótkiego i jedno branie.
Po około 90 minutach zmieniliśmy miejsce. Pojechaliśmy na wyspę, przy której było sporo wypłyceń. W ciągu prawie dwóch godzin miałem 6 brań, ale nie wyjąłem żadnej ryby (muszki prowadziłem na głębokości do 1 m). Dwaj Finowie trafili na lepsze miejsce po drugiej stronie wyspy i mieli dużo brań, ale głównie krótkich ryb.
Drugiego dnia pogoda uległa pogorszeniu. Łowiliśmy w godzinach 14-17.00. Wiał dosyć silny wiatr, który uniemożliwił popłynięcie na środek jeziora (zbyt duża fala). Wybraliśmy dwa nieodległe miejsca. Wyniki nie były jednak rewelacyjne. Finowie złowili po jednym dobrym lipieniu, a ja miałem jednego krótkiego oraz jelca.
2. 30-31 października 1999.
Pierwszego dnia temperatura powietrza wynosiła 5˚C. Wiał północno-zachodni wiatr. Łowiłem w godzinach 11-14.30, głównie na zawietrznej stronie wyspy (w tych samych miejscach co miesiąc wcześniej). Przez ponad dwie godziny na agresywną głęboką mokrą muszkę miałem zaledwie jednego niewymiarowego lipienia. Później spotkałem się z towarzyszem wyprawy (Jari Lehikoinenem), który w międzyczasie na spinning wyciągnął trzy wymiarowe lipienie i kilka krótkich.
Zmieniłem więc miejsce i poszedłem na koniec wyspy, gdzie załamywał się silny wiatr. Były tam rozległe płycizny, a dzięki falom przy brzegu był nawet stosunkowo silny prąd wody. W ciągu zaledwie 20 minut, w odległości 2-10 m od brzegu, miałem 8 brań. Wyciągnąłem 2 wymiarowe lipienie. Ewidentnie udało mi się zlokalizować stado ryb skoncentrowanych w jednym miejscu.
Drugiego dnia była zmiana pogody. Temperatura powietrza podniosła się do 8˚C, wiatr zelżał, a później zmienił kierunek (na południowy). Łowiłem w tych samych godzinach. Oczywiście rozpocząłem od miejsca, w którym poprzedniego dnia miałem tak dobre wyniki. Przez ponad pół godziny nie miałem ani jednego brania! Ewidentnie lipienie wyniosły się z tego miejsca. Zmieniłem więc miejsce na nawietrzną stronę wyspy, w nadziei, że ryba będzie w miejscach z lepiej natlenioną wodą. Nie pomyliłem się. Po jakimś czasie miałem kilka brań, ale wyciągnąłem tylko jednego krótkiego lipienia. Spędziłem tam sporo czasu, ale bez większych efektów. Pod koniec wróciłem do pierwotnego miejsca. W ciągu 20 minut miałem 5 brań, ale żadna ryba nie wylądowała na brzegu. Co gorsze, dwukrotnie, zaledwie 3-4 metry ode mnie, lipienie zgarnęły coś (zapewne widelnice Leuctra fusca) z powierzchni wody.
3. 29 lipca – 5 sierpnia 2000.
Tydzień urlopu spędziłem na przeuroczej wyspie Varpasaari (w pobliżu miejsc, w których łowiłem wcześniej). Miałem okazję w pełni docenić wrażenia Robinsona Cruzoe z bliskiego kontaktu z przyrodą i ograniczonego z cywilizacją.
Przez pierwsze trzy dni był bezwietrzny upał. Lipienie żerowały powierzchniowo, ale niezbyt intensywnie (co parę minut na powierzchni było oczko). W odróżnieniu od wcześniejszych połowów, nie było ryb przy samym brzegu. Niewymiarowe osobniki żerowały w odległości 5-20 m od brzegu, a większe ryby głównie na otwartym jeziorze (głębokość wody > 2 m, głównie 5-10 m). 30 lipca na mokrą muszkę przy powierzchni
-13-
złowiłem 3 ładne ryby, a kilka się spięło. Miałem też co najmniej tuzin niewymiarowych osobników.
Cały problem w łowieniu sprowadzał się do przewidzenia, w którym miejscu pojawi się ryba po kolejnym kółku na wodzie. Ryby poruszały się dosyć szybko i niełatwo było położyć muszkę na ich trasie. Ryby nie wykazywały wtedy praktycznie żadnej selekcji (brały wszelkie muszki na haczykach #8-16).
1 sierpnia po południu nastąpiło załamanie pogody (na cyrkulację północną i wschodnią). Było sporo deszczu i wiatru. Do końca mojego pobytu lipienie praktycznie przestały żerować powierzchniowo. Jezioro było martwe, nawet w momentach bezwietrznych. Jedynie czasem przy brzegu pojawiały się niewielkie lipienie.
Dwa lipienie zostały złowione 31 lipca i 1 sierpnia na sieć stawną o okach 45 mm, ok. 25 m od brzegu, na głębokości 2-3 m.
Odżywianie się ryb
1. Lipienie zdobywały pokarm głównie w dwóch strefach: z dna oraz z powierzchni wody. Żerowanie powierzchniowe miało miejsce we wszystkich trzech terminach, ale zbieranie pokarmu z dna nie występowało w lecie. Częściowo wiążę to z wysoką dostępnością pokarmu na powierzchni wody w lecie.
2. W zasadzie nie ma większych różnic w odżywianiu się lipieni w tych trzech terminach. Warto jednak zwrócić uwagę na następujące elementy:
* Najwyższa średnia ilość ofiar na lipienia (106) występowała w lecie, głównie za sprawą mszyc i mrówek. Potem ulegała zmniejszeniu.: we wrześniu 60 ofiar, a w październiku tylko 28. Wynika to ze zmniejszonej ilości dostępnego pokarmu znajdującego się na powierzchni wody;
* Duża różnica w roli niektórych organizmów (wrzesień – chruściki Ceraclea i Hydroptilidae, muchówki – zwłaszcza poczwarki i dorosłe ochotki; październik – Molanna), mimo, że ryby były łowione zasadniczo w tych samych miejscach.
W październiku wzrosło znaczenie widelnicy Leuctra fusca (jest to jedna z nielicznych widelnic jesiennych). Na wodzie było widać sporo osobników. W żołądkach ilość samców była zbliżona do samic, co jest zgodne z obserwacjami poczynionymi w rzekach (patrz moja książka „Co zjada pstrąg?” s. 131).
3. Różnice w odżywianiu się ryb w lecie. Trzy ryby złowione 30 lipca żerowały głównie na mszycach i mrówkach. Żołądki dwóch lipieni złowionych w sieci w ciągu dwóch kolejnych dni nie zawierały nawet jednej mszycy (było zaledwie 6 mrówek; wśród 83 ofiar były aż 63 poczwarki ochotek). Wydaje się, że zmiana pogody spowodowała nie tylko zanik żerowania powierzchniowego, ale również zmniejszenie intensywności żerowania oraz przeniesienie się ryb na głębszą wodę (lipienie nie były łowione nawet w sieci przy brzegu). Nie jestem w stanie podać powodów tego stanu rzeczy, tym bardziej, iż oczekiwałem intensywniejszego żerowania w związku z obniżeniem się temperatury i lepszego natlenienia górnej warstwy wody. Być może, iż ponownie sprawdziło się tu przysłowie - „gdy powieje wiatr ze wschodu, wędkarz zdycha z głodu”.
4. Zwraca uwagę obecność larw jętki Ephemera vulgata, które z zasady przebywają zagrzebane w dnie. Potwierdzają się inne obserwacje (patrz „Co zjada pstrąg?”, s. 91-92) o znacznie większej dostępności larw tych jętek dla ryb przez cały rok w jeziorach, niż w rzekach. Wydaje się, że w jeziorach jętki często wychodzą z dna i stają się wtedy dostępne dla ryb. Konieczne są dalsze obserwacje w celu wyjaśnienia tego zjawiska.
-14-
Tabela 1. Zawartość żołądków lipieni złowionych w jeziorze Höytiäinen (skróty: l – larwa, p – poczwarka, pp – pływająca poczwarka chruścika, im – imago).
27-28.IX.1999 30-31.X.1999 30.VII-1.VIII.2000
Ilość ryb: 12 8 5
Chruściki
Ceraclea l 1301) 1
Mystacides l 4
Athripsodes cinereus im ♀ 6
Oecetis ochracea im ♀ 1
Leptoceridae l 6
Limnephilidae l 10
Goera pilosa l 32 33
Phryganea l 1 2
Molanna l 4 42
Hydroptilidae l 332)
Hydroptilidae pp 4
Hydroptila l 57 2
Lepidostoma hirtum 9 4
n. det. domki 47 2 1
n. det pp 8
n. det. im 19 4 6
Jętki
Heptagenia l 1 1
Ephemera vulgata l 2 1
Baetidae l 1 4
Baetidae sub 3
n. det. im 1
Leuctra fusca im (widelnica) 5 26
Muchówki
Chironomidae l 10 1 6
Chironomidae p 11 12
Chironomidae im 28
n. det. im 1383) 2 2
Gammaridae (kiełż) 1
Hydracarina (wodopójki) 1 1
Ślimaki
Lymnaea4) 164 85
Gyraulus 4
Glossiphonia 7
Organizmy lądowe
Coleoptera im (chrząszcze) 1 1 1
Hymenoptera im (błonkówki) 5 6
Formicidae (mrówki) 1 1 158
Vespiidae (osy) 3
Heteroptera (pluskwiaki) 1 7
Homoptera (pluskwiaki) 6
-15-
Aphididae (mszyce) 24 266
Aranei (pająki) 9 3
Cottus (głowacz) 1
Razem 717 224 530
Ilość ofiar na 1 lipienia 60 28 106
1) W tym 86 pustych domków (charakterystycznie wygięty „rożek”)
2) Puste domki z wydzieliny gruczołów przędnych.
3) Ponad połowę stanowiły Chironomidae.
4) Większość to Lymnaea peregra. Długość ślimaków wynosiła 10-25 mm.
Tabela 2. Zestawienie masy (W, w gramach), długości całkowitej (TL, w mm) i współczynników kondycji (K) lipieni z jeziora Höytiäinen złowionych 27-28 września 1999.
Lp TL W K
1 288 145 0.50
2 305 240 0.79
3 312 221 0.71
4 317 250 0.79
5 318 250 0.79
6 319 233 0.73
7 320 255 0.80
8 325 263 0.81
9 327 282 0.86
10 329 240 0.73
11 329 282 0.86
12 331 235 0.71
13 331 280 0.85
14 343 298 0.87
15 349 290 0.83
16 339 245 0.72
17 371 343 0.92
18 397 380 0.96
5. Trudno mi wyjaśnić obecność pijawek Glossiphonia. Z zasady przebywają one pod kamieniami i są bardzo trudno dostępne dla ryb. W rzekach rzadko są zjadane przez lipienie.
6. Zwraca uwagę stosunkowo duża ilość larw chruścików Hydroptilidae (mają malutkie charakterystyczne płaskie domki o długości ok. 5 mm). Trudno przypuszczać, że zostały pobrane świadomie z dna, choć do końca nie można wykluczyć takiej możliwości. Prawdopodobnie zostały pobrane przypadkowo wraz ze ślimakami lub innymi chruścikami.
7. Lipienie zjadały praktycznie wszystkie organizmy, nawet stosunkowo duże (np. ślimaki Lymnaea, o długości do 2.5 cm), nie wykazując żadnej selekcji. Było to potwierdzone wysoką skutecznością niektórych przynęt (błystki i woblery, nawet czerwone!) używanych przez Finów.
8. W żołądkach ryb z września i października stosunkowo liczne były kamienie. Część z nich zapewne pochodziła z domków chruścików (zwłaszcza Goera pilosa). Jednakże, wiele kamieni (zwłaszcza dużych, o długości nawet ponad 1 cm) zostało pobranych z dna świadomie; zapewne zostały potraktowane jako ślimaki lub chruściki.
9. W żołądkach lipieni złowionych we wrześniu liczne były drobne nasiona i fragmenty roślin. Zapewne zostały mylnie potraktowane jako organizmy i zebrane z powierzchni wody.
10. Obecność niektórych owadów pochodzenia lądowego (dorosłych muchówek, błonkówek, chrząszczy i mszyc) w żołądkach lipieni z 28 września wydaje się wskazywać na znaczną rolę wiatru, jako czynnika wzmagającego ich dostępność dla ryb. W pierwszym dniu na jednego lipienia przypadało średnio 8.3 tych owadów, a w drugim aż 42. Nie widać natomiast wpływu wiatru na ilość pająków.
Należy jednak zwrócić uwagę, że w drugim dniu owady pochodzenia lądowego nie musiały zostać pobrane z powierzchni wody. Wysoka fala zapewne spowodowało zatonięcie wielu z nich (to samo zjawisko zaobserwowałem w jeziorze Aksu w Laponii, o czym będzie szerzej w kolejnym numerze P&L).
-16-
11. Wyskakiwanie lipieni z wody w celu pochwycenia latającego owada. W letnie wieczory często widziałem jak małe (20-25 cm) lipienie wyskakiwały z wody na wysokość 10-20 cm. Prawdopodobnie usiłowały pochwycić nisko latające chruściki Athripsodes cinereus, których było wiele. Świadczyłaby o tym obecność w żołądkach ryb 6 samic, które zostały zjedzone w trakcie składania jaj.
12. Lipienie były w stosunkowo słabej kondycji. Współczynniki kondycji tych lipieni są znacznie niższe niż w przypadku populacji rzecznych. Jedynie lipienie pochodzące z rzek niosących mętną wodę przez większą część roku (np. rzeka Vantaa w pobliżu Helsinek) mają podobnie niskie współczynniki.
Wnioski wędkarskie
1. Połów lipieni w jeziorze jest bardzo emocjonujący. Śmiem nawet twierdzić, że bardziej ciekawy niż w rzekach. W przypadku dobrej (bezwietrznej) pogody można było liczyć na kontakt z co najmniej kilkunastoma rybami w ciągu godziny. Mimo, że ryby były chude, były dosyć waleczne. Największym problemem było zlokalizowanie ryb. Ich ruchliwość wymagała ciągłej uwagi ze strony wędkarza.
2. Ryby nie wykazywały praktycznie żadnej selekcji pokarmowej. Wszystkie sztuczne muszki były atakowane, bez względu na rozmiar, kształt, jak i ubarwienie. Nawet żółte i czerwone (fosforyzujące!) woblery używane przez Finów w październiku były skuteczne. Lipienie atakowały muszki bardzo zdecydowanie, zarówno w przypadku muszki prowadzonej pod powierzchnią, jak i głębiej. Nie przypatrywały im się filozoficznie, jak to mają w zwyczaju czynić - na przykład - lipienie w Sanie.
3. Jesienią lipienie zazwyczaj przebywały na płytkiej wodzie (nawet 20-30 cm). Moja największa ryba (39.7 cm) została złowiona na wodzie o głębokości 50 cm. Osobom nie mającym doświadczenia w łowieniu ryb łososiowatych w jeziorach może się to wydawać niewiarygodne. Stąd należy bardzo ostrożnie rozpoczynać łowienie i bacznie zwracać uwagę nawet na najbardziej niepozorne miejsca, zwłaszcza płycizny na których jest najwięcej pokarmu.
4. Są trzy podstawowe metody połowu lipieni na sztuczną muszkę w jeziorze:
* Sucha muszka. Muszkę kładzie się na wodzie i czeka, aż ryba ją zgarnie. Ta metoda może być skuteczna w miejscach z wieloma rybami. Jednakże, może to być nużące gdy niewiele ryb oczkuje.
* Mokra muszka pod powierzchnią wody. Łowi się na pływający sznur; muszki wolno się ściąga poprzez wybieranie sznura. Gdy ryba atakuje przynętę na powierzchni pojawia się fala, więc łatwo wyczuć moment przycięcia. Była to moja ulubiona metoda, zwłaszcza przy bezwietrznej pogodzie.
* Mokra muszka prowadzona w toni (najczęściej na głębokości 1 m). Są tu dwie metody. W pierwszej stosuje się sznur pływający z obciążonymi muszkami. Rzucanie muszki nie jest jednak łatwe, ale umożliwia szybką zmianę zestawu nawet na suchą muszkę.
Druga metoda to połów z użyciem tonącego sznura i nieobciążonymi muszkami. Rzuty są łatwe, ale trudno jest szybko zmienić zestaw. Ponadto, szybko opadający sznur powoduje liczne zaczepy na podwodnych skałach.
Pierwsze dwa sposoby są preferowane w przypadku braku fali. Żerujące ryby dobrze widać z uwagi na kółka na powierzchni wody.
5. O ile w rzekach większość ryb jest zazwyczaj dobrze zahaczona, o tyle w jeziorze skuteczność jest bardzo niska; na 5-8 brań zaledwie jedna ryba zahaczała się dobrze. Wynika
-17-
to ze sposobu połowu. Agresywnie prowadzona muszka jest po prostu wyrywana z pyska ryby. Zupełnie inaczej wyglądała sprawa przy połowie na spinning – prawie wszystkie ryby były dobrze zahaczone. Stąd wyciągam dwa wnioski (choć nie miałem możliwości ich weryfikacji):
- należy spróbować połowu na mokre muszki wykonane na małych kotwiczkach,
- należy łowić częściej na suchą muszkę (nadmienię, że o ile jesienią lipienie rzadko żerowały powierzchniowo, o tyle ewidentnie byłyby zainteresowane suchą muszka, gdyż były na płytkiej wodzie).
6. Wielkość kółka nie musi świadczyć o wielkości ryby (tzn. duże ryby mogą zostawić małe kółeczka). W zasadzie na głębszej wodzie żerują tylko większe osobniki.
7. Połów na spinning dawał najlepsze wyniki jesienią. Latem natomiast skuteczność spinningu jest niewielka.
8. Mimo znacznie mniejszej ilości pokarmu w żołądkach ryb złowionych pod koniec października, z wędkarskiego punktu widzenia ryby żerowały stosunkowo dobrze, a ich połów dostarczał dobrego sportu.