Wędkowanie w Finlandii. Cz. XXIX. Obserwacje z jezior pstrągowych
Wędkowanie w Finlandii. Cz. XXIX. Obserwacje z jezior pstrągowych
W każdym dużym jeziorze w Finlandii występują pstrągi lub inne ryby łososiowate, zwłaszcza sieje. Moje jedyne dawne kontakty z tą rybą w wodach stojących opisałem w P&L nr 25. W ostatnich latach, starając się lepiej poznać pstrągi jeziorowe, kilkakrotnie udałem się nad wody, w których one występują. Choć nie złowiłem żadnego pstrąga, to jednak – jak sądzę – przedstawione niżej informacje mogą być przydatne uważnym wędkarzom planującym wyjazd do Finlandii.
Jezioro Lohjajärvi
Znajduje się ono około 80 km na zachód od Helsinek. Ma około 10 km długości, liczne wyspy i czystą wodę (tj. nie brązową, jak większość innych jezior). Nad jeziorem byłem 13 i 14 lipca 2007 r. Mój gospodarz, Jukka Soisalon-Soinen, zadowolił się postawieniem sieci na przeciwko jego domku, prostopadle do trzcin, około 30-150 m od brzegu, na wodzie około 5-7 m głębokości. Rano 14 lipca sprawdziliśmy ją, lecz nie było nic. Po południu sprawdziliśmy ją jeszcze raz. Był jeden leszcz na 35 cm.
Ja natomiast, nie zdając się na łaskę losu, w te dwa dni łowiłem na spinning (gumki). Pierwszego dnia wieczorem na długim odcinku wzdłuż trzcin nic nie miałem. Znalazłem jednak jedno zaciszne miejsce, w którym na przestrzeni od dwóch do dziesięciu metrów od trzcin widać było sporo drobnicy (ok. 5 cm długości – prawdopodobnie płoci lub stynki) przy powierzchni wody. Moje przeczucia, że koło drobnicy powinny być drapieżniki, okazały się słuszne. Szybko złowiłem tam osiem przyzwoitych okoni.
Drugiego dnia w południe ponownie wybrałem się ze spinningiem. Przy trzcinach praktycznie nie było ryb. W miejscu, w którym poprzedniego dnia złowiłem okonie, ponownie miałem takie same wyniki, dokładając kilogramowego szczupaka.
Podczas obu dni wiatr był raczej silny i nie udało mi się stwierdzić jakiejkolwiek aktywności ryb na powierzchni wody z dala od brzegu. Następnego dnia po moim powrocie do Helsinek Jukka wyjął z sieci jednego pstrąga kilogramowego.
Jezioro Renkajärvi
To jezioro, mające brązową wodę, znajduje się około 100 km na północ od Helsinek. Od 5 do 11 sierpnia 2007 r. wynająłem domek letniskowy na jego południowej stronie. Było wtedy wyjątkowo upalnie (codziennie wczesnym popołudniem temperatura sięgała nawet 30˚C), z uwagi na gorącą wschodnią cyrkulację wyżową.
-17-
Generalnie było bezwietrznie i na jeziorze często nie było fali. Wówczas jezioro w zasadzie było martwe. Nie stwierdziłem ani żerowania powierzchniowego ryb, ani wylotu owadów wodnych. Dopiero wieczorem na wodzie pojawiały się drobne oczka, głównie uklei.
W niektórych miejscach przy brzegu było sporo trzcin (ale znacznie rzadszych i niższych, niż w polskich jeziorach). Na środku jeziora było wiele wypłyceń (górek) z nielicznymi roślinami dochodzącymi do powierzchni wody.
Wyniki połowu były raczej słabe. Przy trzcinach i brzegu brały pojedyncze drobne okonie. Na odcinku około półtora kilometra udało mi się znaleźć tylko trzy miejsca, w których złowiłem przyzwoite (20-28 cm) okonie. Pierwsze było przy trzcinach w miejscu zawietrznym, gdzie głębokość wody wynosiła około dwa metry. Drugie było na środku jeziora, gdzie kamienie były tuż pod powierzchnią wody, a koło nich trochę roślin (całe miejsce połowu było nie dłuższe, niż około 20 m). W obu przypadkach łowiłem na nieduże mokre muszki oraz na gumki, a ryby brały zdecydowanie. Za każdym razem wyjmowałem chyba całe lokalne stadko liczące po około pięć ryb.
Trzecie miejsce również było na środku jeziora. Na odcinku około 200 m w niektórych miejscach była roślinność podwodna, a głębokość wody około dwa-trzy metry. Na pierwszy rzut oka te miejsca sprawiały wrażenie wyśmienitego łowiska (gdyż takim byłoby w Polsce). Przez ponad dwie godziny łowienia miałem tylko trzy brania, wszystkie w trzech kolejnych rzutach w to samo miejsce. Ewidentnie trafiłem na jedno przypadkowe małe stadko okoni.
Jeśli chodzi o szczupaki, to pojedyncze osobniki łowiłem na wodzie od 50 do 150 cm głębokości. W wielu miejscach przy grążelach, które wydawały się być idealnym miejsce połowu, nie było nic. Szczupaki były głównie w pobliżu trzcin, zwłaszcza tam, gdzie było widać drobnicę.
Jezioro Oijusluoma
Od 29 września do 1 października 2007 r. ponownie miałem możliwość goszczenia nad tym jeziorem (wcześniejsza relacja i opis jeziora są podane w P&L nr 35). Pierwszego i drugiego dnia było słoneczne (temperatura powietrza ok. 12˚C), ale w nocy był lekki przymrozek. Ostatnia noc była ciepła (ok. 7˚C) z uwagi na grubą pokrywę chmur.
Udając się nad to jezioro poprosiłem gospodarza domu, w którym miałem przebywać, by zarzucono sieci na okres mojego pobytu, gdyż chciałem je sprawdzać. Interesowało mnie zwłaszcza to, co o tej porze roku może wpaść w sieć w tym dużym jeziorze oligotroficznym. A może nawet uda mi się trafić na jakiegoś pstrąga.
Tak więc 28 października rano zostały postawione trzy sieci stawne (w jednym ciągu w linii prostej), każda po 30 m długości, na wodzie o głębokości około 5-6 m. Dwie z nich były drobnooczkowe (15 mm), a jedna z większymi okami (ok. 50 mm).
Sieci sprawdziłem czterokrotnie. Dominowały sieje o długości 15-25 cm (forma typowa w wielu jeziorach oligotroficznych w Finlandii). Było ich razem 96 sztuk. Było też kilkanaście drobnych okoni (14-17 cm długości). Wszystkie ryby zostały złowione w sieci drobnooczkowej. Sieć z dużymi okami była pusta.
W tabeli 1 ująłem pory złowienia tych ryb. Z zestawienia wynika, że większość siei (i okoni pominiętych tutaj) wpadła do sieci w nocy. Skuteczność połowu nocą była około dwukrotnie wyższa niż w dzień. Przypuszczam, że powodem tego stanu mogła być większa aktywność ryb w nocy. Raczej wątpię, by w dzień ryby omijały sieć, która mogła być nieco lepiej widoczna. Moją uwagę ponadto zwróciły jeszcze następujące fakty:
-18-
- Większe ryby były złowione głównie w ciągu dnia (30.IX). W nocy dominowały mniejsze osobniki.
- Prawie wszystkie ryby były w dolnej części sieci, co oznacza, że ryby przemieszczały się blisko dna.
- W niektórych częściach sieci wiele ryb było blisko siebie. Oznacza to, że wpadły one w sieć, gdy płynęły w niewielkim stadzie.
- Sieje, które były w sieci powyżej 24 godzin szybko się rozkładały. Cienka żyłka przecinała ich mięso sprawiając, że trudno było je wyciągnąć z sieci. Z tego powodu sieci należało sprawdzać możliwie często, w odstępach nie dłuższych niż 24 godziny.
Będąc nad jeziorem pomachałem też trochę spinningiem. Na płyciznach nie było już szczupaków i okoni, jak latem. Ewidentnie przeniosły się one na głębszą wodę, na co wskazywała obecność okoni w sieci. Połów jednak drapieżników na głębszej wodzie mijał się z celem, gdyż byłoby to szukaniem igły w stogu siana. Z tego względu, bardziej niż wędkowaniem delektowałem się urokami Laponii o tej porze roku, ciepłymi promieniami jesiennego słońca, pieczonymi siejami i pysznymi brusznicami.
Tabela 1. Zestawienie złowionych siei w jeziorze Oijusluoma w okresie 29 września – 1 października 2007 r.
|
Data |
Godzina sprawdzenia sieci |
Liczba siei |
Upływ czasu |
Średnia liczba ryb na 1 godzinę |
|
29.IX |
16.00 |
40 |
32 godz. |
1.31) |
|
30.IX |
9.00 |
28 |
17 godz. |
1.6 |
|
18.00 |
7 |
9 godz. |
0.8 |
|
|
1.X |
6.00 |
21 |
12 godz. |
1.8 |
1) Obejmuje dane za dzień i noc.
Jezioro Saimaa
Jest to jedno z największych jezior w Finlandii, położone w południowo-wschodniej części kraju. W zasadzie jest to ciąg wód stojących o długości około 200 km z licznymi wyspami i półwyspami. Od 28 czerwca do 4 lipca 2008 r. wynająłem domek w południowo-zachodniej części jeziora koło osady Pettilä (kilkanaście kilometrów na północ od m. Savitaipale).
Woda w jeziorze jest krystalicznie czysta (widoczność nawet do około 4 m) z uwagi na oligotrofię. Przy brzegu w zasadzie w ogóle nie widziałem drobnicy, ani większej ilości bezkręgowców (nie było nawet nartników na wodzie!). Jezioro jest zbyt czyste, by mogło w nim być dużo ryb, bo nie ma pokarmu dla nich.
Przez pierwsze trzy dni było bezwietrznie. Pływałem daleko po jeziorze (nawet 2 km od brzegu) w poszukiwaniu ryb żerujących powierzchniowo. Kółka pojawiały się rzadko, w dodatku nieregularnie. Z tego względu łowienie powierzchniowe nie mogło przynieść żadnych efektów. Wielkość niektórych kółek wskazywała jednak, że ryby mogły mieć powyżej 30 cm długości.
Łowiłem też na spinning. Sporadycznie trafiały się szczupaki, zresztą raczej chude, z uwagi na niewielką ilość pokarmu. Jeszcze trudniej było o okonie. Gratką było natomiast złowienie na gumkę pięknie ubarwionego jazia, prawie na dwa kilo. Drugi, nieco mniejszy, odprowadził mi przynętę (w czystej wodzie z daleka było widać, jak płynął za nią).
-19-
Wnioski wędkarskie
Generalnie w fińskich jeziorach w środkowej i południowej części kraju nie ma wiele pstrągów. Łowienie ich przypomina szukanie igły w stogu siana. Nie warto się na nie nastawiać, jako na główny cel wyjazdu i połowu. Co najwyżej mogą być miłym niespodziewanym i przypadkowym przyłowem.
Latem pstrągi przebywają na głębszej wodzie, gdzie temperatura jest niższa. Mogą być na głębokości nawet 20-30 m, o czym zapewniali mnie fińscy wędkarze na podstawie badań echosondą. Wiosną i jesienią pstrągi mogą być na płytszej wodzie, ale nie miałem okazji, by to stwierdzić osobiście.
Generalnie w jeziorach oligotroficznych biomasa ryb jest niewielka, bo jest mało pożywienia. Z zasady ryby są skoncentrowane w niektórych miejscach, w których w danym momencie jest względna obfitość pokarmu. To zaś może zależeć od pogody, kierunku wiatru, charakteru i ilości roślinności, wylotu owadów wodnych, lub innych czynników zazwyczaj trudnych do określenia. Największym wyzwaniem dla wędkarza jest więc ustalenie, w którym miejscu są ryby. Wymaga to wnikliwych obserwacji tego, co się dzieje w wodzie i nad nią, a także linii brzegowej i charakteru dna. Dodatkowo, miejsce pobytu ryb może się zmienić w ciągu jednego lub dwóch dni.
Z moich dotychczasowych obserwacji wynika, że z zasady latem najlepsze wyniki połowu są na płytkiej wodzie (50-100 cm głębokości), zwłaszcza w pobliżu roślinności, głównie trzcin. Tam jest bowiem pokarm! Płotki zjadają rośliny i bezkręgowce, a same stają się ofiarami drapieżników. Jednakże, nie wszystkie miejsca o zbliżonych parametrach mogą zapewnić obfity połów. Wręcz przeciwnie. Tylko niektóre z takich miejsc mogą być dobre. Na przestrzeni jednego kilometra można trafić zaledwie na jedno lub dwa miejsca. W ciągu kilku godzin połowu można nie mieć żadnego brania.
Połów na „górkach”, tak cenionych w Polsce, wcale nie musi dostarczyć emocji w Finlandii. Już nieraz się przekonałem, że takie miejsca niekoniecznie mogą być rybne. Wynika to z faktu, że jest tam niewiele roślin, bezkręgowców i drobnicy.