Wędkowanie w Finlandii. Cz. XXXII. Pstrągi morskie w Zatoce Fińskiej
Wędkowanie w Finlandii. Cz. XXXII. Pstrągi morskie w Zatoce Fińskiej
Wody Zatoki Fińskiej są bogate w pstrągi morskie, dzięki intensywnym zarybieniom prowadzonym przez fińskie Ministerstwo Rolnictwa i Leśnictwa. Te ryby stanowią ważny element połowów na wędkę, taklami i sieciami.
Mieszkając przez osiem lat nad samą wodą na wyspie Kulosaari w Helsinkach, czasem latem i jesienią miałem przyjemność podziwiać wspaniałe wyskoki tych ryb (a może nawet łososi) w powietrze na otwartej wodzie zatoki. Celowe łowienie ich nie miało jednak większego sensu, gdyż byłoby to szukaniem igły w stogu siana. W pobliżu wyspy Kulosaari łososie i pstrągi pojawiają się z zasady jesienią, kiedy płyną z morza do rzeki Vantaa na tarło. Są też wiosną, kiedy te ryby żerują w strefie przybrzeżnej.
Dotychczas łowiąc z wyspy dwukrotnie przypadkowo miałem kontakt z tymi rybami. Za pierwszym razem było to w październiku 1999 r. Podczas łowienia szczupaków na woblera z brzegu na północnej stronie wyspy, w pewnym momencie zahaczyłem szybko płynącą „łódź podwodną”. W ciagu sekundy ryba wyciągnęła około 10 m żyłki i się spięła. Nie zdążyłem nawet zareagować. Mogę o niej powiedzieć jedynie tyle, że była duuuuża.
Drugim razem było to w 2006 r. W niedzielę 16-go lipca okonie brały nieźle. Złowiłem 10 sztuk, niektóre do 25 cm długości. Następnego dnia po południu po pracy było znacznie gorzej, gdyż złowiłem trzy ryby. We wtorek była już tylko jedna. W środę nie miałem żadnego brania. Trudno mi było zrozumieć brak ryb, a zwłaszcza tę tendencję spadkową, gdyż na ogół latem w Helsinkach okonie brały znakomicie. Zauważyłem jednak, że woda stała się wyjątkowo zimna (14˚C). Zdarza się to przy północnym wietrze, który powoduje, że górna cieplejsza warstwa wody jest spychana w kierunku Estonii, natomiast zimna woda z dna Zatoki Fińskiej od dołu wdziera się we wszystkie zakamarki przy brzegu koło Helsinek.
W środę wieczorem o godz. 21.00 ponownie wyszedłem z domu pomachać wędką. Szybko złowiłem dwa przyzwoite okonie. Po paru minutach, zaraz po rzucie małą gumeczką, poczułem zaczep, w miejscu, gdzie nie było zawad. W ułamku sekundy z wody wyskoczyła na wysokość jednego metra okazała ryba łososiowata. Potem był odjazd na kilka metrów, kolejny wyskok i młynkowanie. Powtarzało się to przez kilka minut. Po około 10-15 minutach rybę miałem na brzegu. Był to pstrąg o długości 59 cm i masie około 2 kg. W jego żołądku stwierdziłem kilka tasiemców i resztki (kręgosłup) rybki o długości około 8 cm.
To zdarzenie było niecodzienne, gdyż zazwyczaj w lipcu temperatura wody w tym miejscu wynosi ponad 20˚C i ryby łososiowate przebywają w morzu z dala od brzegu. Prawdopodobnie z uwagi na niską temperaturę wody podeszły one pod brzeg na żerowanie. To tłumaczyłoby także nieobecność okoni, które preferują wyższą temperaturę. Znajomy Fin wyraził przypuszczenie, że w tym czasie pstrągi mogły już płynąć do rzeki Vantaa. Według mnie jest to mało prawdopodobne, gdyż od dłuższego czasu poziom wody w rzece był niski (suche lato), a ta ryba ewidentnie żerowała.
Większe możliwości złowienia pstrąga dostarczyły mi wspólne połowy z łodzi z Markku Tiusanenem, przewodnikiem wędkarskim z Helsinek. Połów z nim był dużą przyjemnością, nie tylko z uwagi na jego sympatyczny charakter, ale i ogromną wiedzę rybacką, z której starałem się hojnie czerpać.
Pierwszy raz wspólnie udaliśmy się na ryby 4 maja 2004 r., w godz. 17.30-21.00. Łowiliśmy w okolicy dzielnicy Vuosaari. Pogoda była życzliwa – słaby południowo-zachodni wiatr. Woda była mętna po wiosennych roztopach, a przy brzegu była widoczność
-13-
zaledwie około kilkanaście centymetrów. Łowiliśmy przy wyspach od strony południowej (nawietrznej). Wszystkie były skaliste, a wokół nich były liczne płycizny. Pierwsze wyspy były oddalone około pół kilometra od brzegu. Temperatura wody wynosiła około 9ºC (na łodzi był termometr ułatwiający śledzenie zmian w temperaturze wody, co było istotne z punktu widzenia wędkarskiego). Im bardziej oddalaliśmy się od brzegu tym woda była czyściejsza, ale zarazem zimniejsza. Około 3 km od brzegu była widzialność na ponad metr, a temperatura wynosiła zaledwie 2.5ºC!
Łowiliśmy na spinning (woblery i wahadłówki) oraz na mokre muszki o długości do 6-7 cm. Przynętę zazwyczaj prowadzi się nie więcej niż 50 cm pod powierzchnią wody. Pstrągi na ogół przebywają bowiem na płyciznach, poszukując pokarmu (głównie kiełży, krewetek, cierników i innych ryb) między kamieniami.
Markku miał tylko jedno uderzenie przy samej łodzi. Ja musiałem zadowolić się dużą ilością rześkiego powietrza i widokiem ślicznego zgarnięcia przez pstrąga czegoś z powierzchni wody (lub ataku na małą rybkę) około 30 m ode mnie.
Zdaniem Markku wiosną pstrągi są chimeryczne i trudno trafić na dobry dzień. Zazwyczaj można liczyć na jedno lub dwa brania w ciągu kilku godzin połowu. Ryby na ogół są w granicach 40-50 cm długości. Trafiają się jednak i takie około paru kilogramów. Jeszcze pod koniec lat 90. średni łowiony pstrąg miał 2-3 kg (ok. 60-65 cm długości). Markku przypisał brak większych ryb pogorszeniu się warunków bytowych dla ryb i mniejszej ilości pokarmu, w związku z zanieczyszczeniem Zatoki Fińskiej.
Najlepszym okresem połowu pstrągów jest jesień. W morzu łowi się osobniki, które nie przystępują do tarła (szczegóły zob. P&L nr 11). Jest ich stosunkowo dużo. W najlepsze dni można liczyć nawet na kilka brań okazałych ryb. Jeden z jego znajomych raz wyjął dwie ryby po ok. 10 kg każda.
Pstrągi zazwyczaj pływają powoli (odbiega to od szybkiego pływania lipienia w wodzie stojącej, co obserwowałem w Laponii i w Karelii). Po dostrzeżeniu pstrąga warto pozostać dłużej w tym miejscu i dokładnie je obłowić. W przypadku zaatakowania przynęty przez pstrąga i nie zahaczenia się ryby nie należy zrażać się niepowodzeniem, lecz kontynuować łowienie. Tym bardziej, że pstrągi nie płoszą się w wyniku pierwszego nieudanego ataku. Pod tym względem ich zachowanie jest inne, aniżeli w naszych rzekach.
Kolejny wspólny wyjazd z Markku, tym razem w towarzystwie jego kolegi Ismo, nastąpił 6 stycznia 2007 r. Pogoda była znakomita – wiał słaby zachodni wiatr i było ciepło (w południe, gdy wyjrzało słońce nawet ok. 5ºC). Było wówczas wyjątkowo ciepło, jak na tę porę roku. Wyniki nie były rewelacyjne. Ponownie łowiliśmy głównie na stronie nawietrznej. Jednakże, z uwagi na niską temperaturę wody (ok. 2ºC) trochę czasu spędziliśmy też w miejscach zawietrznych.
Ismo wyjął jednego pstrąga na 50 cm, a Markku jednego krótkiego (ok. 35 cm; wymiar wynosi 40 cm we wszystkich fińskich wodach, również słodkich). Ponadto Markku miał jedno ładne branie. Zaraz w następnym rzucie w to samo miejsce Ismo miał uderzenie tejże ryby. Nie skusiła się po raz trzeci na błystkę, ani na muchę.
W dniach 26 i 27 listopada 2006 r., wspólnie z ambasadorem Meksyku Gonzalo Aguirre, zapalonym wędkarzem, wybrałem się na pstrągi w okolice Hamina, około 100 km na wschód od Helsinek. Naszym gospodarzem był szef portu w Kotka, Markku Koskinen, a przewodnikami miejscowy rybacy. Przez dwa dni (razem ponad 5 godzin łowienia) nie mieliśmy nawet „wąchnięcia” (nie licząc szczupaków, których jest wszędzie pełno, a czasem trudno się od nich opędzić). Zdaniem rybaków, prawdopodobnie przy brzegu nie było
-14-
pstrągów z uwagi na wyjątkowo ciepłą jesień i jeszcze zbyt wysoką temperaturę wody. Wieczorem natomiast rybacy zgotowali nam wspaniałą kolację rybną, która składała się m.in. z następujących dań: łososia wędzonego na ciepło i na zimno, węgorza wędzonego, minogów świeżo upieczonych na ruszcie (miały zbyt intensywny smak tranu) i rolmopsików ze śledzi bałtyckich. Istne obżarstwo i prawdziwie rybacka gościnność! Daliśmy dobry przykład rybom, jak należy żerować.