• 1
  • 2
  • 3

Pstrąg zimą

Zimowe pstrągi to dla mnie przez wiele lat temat tabu. Niby wiedziałem, że ryby te dają się w tym okresie łowić na wędkę, ale moje pierwsze doświadczenia, jeszcze ze spinningiem, nie potwierdzały tych opinii. Z tamtych, pierwszych wypraw wyniosłem jednak fascynację zimowym widokiem rzeki. Skrzypiący pod nogami śnieg, lodowe okrajki przesłaniające co spokojniejsze fragmenty rzeki, samotność i ciemno ołowiana, na pozór martwa woda, w której na dnie stoją nieruchomo zimowe pstrągi potokowe...

KLUCZ DO SUKCESU


Luty i marzec to miesiące, w których można spróbować przechytrzyć zimowego pstrąga. Regulamin dopuszcza wprawdzie połów pstrągów na rzekach północnych już w styczniu ale myślę, że w tym miesiącu lepiej się udać na troć, a potokom dać jeszcze trochę odpoczynku.
Kluczem do sukcesu w zimowym pstrągowaniu jest znalezienie odpowiedniej rzeki, a następnie najlepszych odcinków. W miesiącach zimowych i wczesnowiosennych na niektórych wodach pstrągi nie reagują na żadne muchy i trzeba się z tym pogodzić, obudzą się dopiero w kwietniu lub maju. Często są to rzeki niosące krystaliczną przejrzystą wodę. Moim typem łowiska jest średniej wielkości rzeka, niosąca trąconą wodę, przepływająca przez odcinki bagienne lub łąkowe, na której można łowić z brzegu bez konieczności brodzenia. Odcinki przełomowe, tarliskowe, tak często polecane przez różnych autorów, według mojej oceny można sobie spokojnie darować, pstrągów już tam dawno nie ma. Po odbyciu tarła, pokręciły się trochę przy tarliskach i wróciły na spokojne odcinki, aby bez wysiłku doczekać lepszych wiosennych czasów. Żaby, podstawowy pokarm zimowych pstrągów, też lubią przezimować w takich spokojnych miejscach.
Zimowe muszkarstwo ma jeszcze jeden niezaprzeczalny atut, przez krótki czas stają przed nami otworem odcinki bagienne, cofki przed elektrowniami, czy stawy młyńskie. Skute lodem bagniste brzegi przy zachowaniu należytej ostrożności pozwalają dotrzeć na odcinki niedostępne przez pozostałą część roku.

GDZIE SZUKAĆ ZIMOWYCH PSTRĄGÓW?


aw06 01Moim stanowiskiem numer jeden jest prostka. Oczywiście nie każda, musi być niezadługa, na dnie muszą być muldy, najlepiej, kiedy są jeszcze kępy obumarłych zeszłorocznych roślin, a pod brzegiem rynna. Stanowisko takie jest łatwe do obłowienia.
Dobre są także zakręty, szczególnie te szerokie będące jakby przedłużeniem prostek, wlewy czy burty, jednak wszystkie one powinny posiadać jedną cechę wspólną, spokojny nurt żłobiący rzeczne kryjówki. Wszelkie przelewy, bystrza czy zwałki z pędzącą wodą nie są o tej porze najlepszymi łowiskami. Pstrągi po tarle zajmują odkryte stanowiska, w cieniu piaszczystych muld lub innych wodnych przeszkód, w pobliżu burt brzegowych. Przyjęło się uważać, że w tym okresie nie zajmują stanowisk w swych letnich kryjówkach np. zwalonych drzewach, jednak jeśli gruby nurt spokojnie wpływa pod takie drzewo wymywając tam ładną jamkę to należy posłać naszego muddlera, a być może spod drzewa wypłynie leniwie kierownik dołka, zobaczymy białe podniebienie i nasza mucha zniknie w rybim pysku.

SPRZĘT


Do połowu, na streamera używam kija 290 cm, 7 AFTM, sznur w zależności od głębokości i wielkości rzeki od 3 do 6 stopnia w skali tonięcia. Przypon w zależności od 1 do 2 m.. Chociaż muszę przyznać, że niechętnie posługuję się krótkimi przyponami (zestaw jest zbyt „kołkowaty”) to są one konieczne jeśli chcemy szybko sprowadzić zestaw do dna. Przypon składa się z dwóch odcinków tj. krótkiego ( 30cm) o grubości 0.30mm i pozostałej części najczęściej z żyłki 0.24mm. Jeśli wędkuję w łowisku o dużej ilości zaczepów często rezygnuję ze skoczka i wiążę tylko muchę kierunkową.

MUCHY


Przeważnie są to muddlery lub zonkery w naturalnych kolorach, z tułowiami wykonanymi z błyszczących lamet, mylarów lub z kremowego dubbingu. Jako skoczków używam czarnych lub brązowych pijawek, dużych imitacji chruścików i widelnic, ewentualnie puchowców w agresywnych barwach. Muddlery wykonuję na sporych hakach 4-2, ze skrzydełkami z piór jarzębatego koguta, ewentualnie grizzly. Skrzydełka w takiej muszce to w moim odczuciu klucz do sukcesu. Powinny być dosyć długie, wystawać poza łuk kolankowy oraz posiadać wyraźny rysunek. Najlepsze rezultaty osiągałem łowiąc na muddlery ze skrzydełkami z piór o wyraźnym trójkolorowym rysunkiem. Kolory czarny, jasnobrązowy i biały przeplatały się ze sobą, a obrys plam był czytelny nawet z paru metrów w nurcie rzeki. Niestety kapka się skończyła, a następne które posiadam mają już rysunek rozmyty z dużą domieszką szarości i czerni. Innym dobrym materiałem są paski sierści z królika, tchórzofretki lub lisa. Cechą wspólną tych materiałów jest ich praca w wodzie. Dobry muddler jest jak dobry wobler, jego praca winna wzbudzać zainteresowanie ryby. Przed założeniem nowej muchy zanurzam ją w wodzie, a następnie ściskam główkę wyciskając powietrze. Dzięki zabiegowi i metalowym oczkom uzyskuję neutralną pływalność muddlera i mogę ocenić jego pracę.

 

TECHNIKA


Muchę zarzucam ok. 2 m od siebie i obserwuję jej pracę. Jeśli przekrzywia się na bok, zachowuje się jak kawałek patyka lub nienaturalnie rozkłada włosie, biorę się za nożyczki i podstrzygam. Dobry muddler zachowuje się w nurcie jak rybka, zamiata ogonkiem, przesuwa się z boku na bok, trzymając pozycje horyzontalną. Atrakcyjny wygląd przynęty jest ważny zwłaszcza zimą, kiedy łowimy na wolnych odcinkach rzek i powoli prowokujemy ryby do ataku. To nie maj, kiedy przeciągnięty z prędkością światła wolly bugger potrafi wywabić spod karcza kropkowanego pościgowca. Zimą pstrągi z uwagi na niską temperaturę wody i utratę po tarle sił nie ganiają po rzece za swoimi ofiarami ale pobierają pokarm maksymalnie oszczędzając energię. Dlatego tak ważne są dla nich zimujące, nieruchawe żaby i później szykujące się do tarła głowacze.
aw06 02Rzuty wykonuję pod drugi brzeg, odczekuję chwilę zatapiając sznur na odpowiednią głębokość i delikatnie zbieram linkę wykonując szczytówką płynne podciągnięcia. Często obserwuję muchy po wykonaniu rzutu i staram się nadawać im jak najwięcej „naturalnego życia”. W atrakcyjnym miejscu, jeśli znajduje się ono pod naszym brzegiem dobrze jest muchę zatrzymać i chwilę poprowokować podnosząc i opuszczając muchę z prądem.
Brania są często spokojne, jak gdyby przytłumione, często o rybim ataku dowiadujemy się dopiero, gdy linka ulegnie naprężeniu i wyczujemy upragnione bujanie na końcu zestawu. Pstrągi zimą nie są dzielnymi wojownikami, po zacięciu ospale młynkują dając się bez problemu wprowadzić do podbieraka. Ale spotykałem i takie osobniki, które swoim animuszem nie ustępowały rybom z czerwca, myślę że są to cechy indywidualne dla każdego osobnika. W moim odczuciu ryby są teraz mniej ostrożne i płochliwe niż w sezonie wiosenno–letnim.
Przypomina mi się przygoda, która zdarzyła mi się parę lat temu, w marcu, na Łupawie. Obławiałem leniwy wlew pomiędzy dwoma leżącymi drzewami. Nagle poczułem zatrzymanie zestawu i uniosłem kij myśląc, że to zaczep. Pod powierzchnią ukazała się ładna rybka, wykonała młynek i delikatnie się spięła. Gdy zastanawiałem się nad przyczyną porażki, pod drugim brzegiem pokazał się piżmak który płynął w moim kierunku. Nie wiedziałem co robić, czy spłoszyć go zanim dopłynie do kryjówki pstrąga, czy pozwolić mu przepłynąć nad nim? Ku mojej rozpaczy piżmak zobaczył mnie i z pluskiem zanurkował. Zrezygnowany wyprostowałem się i wykonałem mechaniczny rzut w kierunku drzew. Kiedy muchy napłynęły nad wlew z odrętwienia wyrwało mnie szarpnięcie sznura. Po dwóch minutach, w podbieraku wylądował 46 centymetrowy samczyk w bardzo dobrej kondycji. Nie spłoszył go, ani nieudany hol, ani hałaśliwy piżmak, ani człowiek stojący mu nad głową.
Ciekawostką są o tej porze roku ryby, które nie noszą śladów odbytego tarła, charakteryzują się ładnymi kolorami, dobrą kondycją i brakiem otarć na ciele i płetwach. Myślę, że są to ryby nie uczestniczące w tarle (pauzujące) lub bezpłodne.

KIEDY PSTRĄGI WZMAGAJĄ SWOJĄ AKTYWNOŚĆ


Moim zdaniem zawsze dobry jest poranek i niżowa pogoda, temperatura oscylująca w okolicach zera, ustabilizowany poziom wody. Szczególnie obiecujące może być nagłe ocieplenie. Przy braku śniegu, warunki takie potrafią zmusić do żerowania nawet najbardziej ospałe potoki. Wprawdzie taki skok temperatury nie zdarza się każdego roku, ale jeśli już wystąpi (np. +16 stopni w lutym) to dobrze jest być wtedy nad wodą. Dobre są również pierwsze dni odwilży, kiedy jeszcze nie ma spływu pośniegowych wód. Natomiast wysoki stan rzeki, połączony z topnieniem śniegu lub przeciwnie wyżowa cyrkulacja, słoneczna i mroźna aura, gdy rzeką płynie śryż nie wróżą wędkarskich sukcesów.

Ruszając na połów pstrągów zimą należy się liczyć z wieloma porażkami. Taka jest specyfika zimowego muszkarstwa na rzekach północy, ale w zamian mamy niezapomniane plenery, ciszę, samotność i potencjalną możliwość spotkania z dużym potokiem.

Na koniec chciałbym namówić kolegów do wypuszczania pstrągowych keltów. Chude, zmęczone tarłem nie przedstawiają wielkich walorów kulinarnych, a jeżeli już bardzo lubicie ryby proponuję zastosować sposób jaki ja praktykuję. Po rybach zajeżdżam do zaprzyjaźnionej hodowli, kupuję trzy tłuszczaki i z kompletem oraz czystym sumieniem wracam do domu. Pamiętajmy też, że jeśli nie ma etycznych wędkarzy nad rzekami, to zaraz pojawiają się panowie z teleskopami, a wydeptany śnieg, walające się pudełka po robakach i rozsypana ikra świadczą o tym, że pojęcia wymiarów, limitów i okresów ochronnych są im zupełnie obce.

Do zobaczenia nad rzeką, koniecznie z podbierakiem i bez koszyka.

Inne materiały autora:

o mnie
Pochodzi ze Słupska, gdzie obecnie mieszka. Z zawodu architekt. Żonaty, córka Weronika. Na muchę wędkuje od 14 lat. Założyciel i od 6 lat prezes Słupskiego Klubu Muchowego "Trzy Rzeki". Sześciokrotny reprezentant Okręgu Słupskiego na Muchowych Mistrzostwach Polski. Ulubione zwierzę to oczywiście pstrąg potokowy. Kiedy opowiada o nim lubi popijać piwo Lech.
Inne artykuły autora

Tags: techniki łowienia

Nasi partnerzy